Do domu wróciłam dosyć późno wiedziałam, że i tak dostanie mi się od "rodziny" . Było już po 20, gdy przekroczyłam próg nadzieje, iż wszyscy już śpią. Jednak w drzwiach przywitała mnie ciotka.
-Gdzie byłaś tak długo- Zaczęła.
- Z przyjaciółmi w kawiarni - Odrzekłam.
- I co tam robiliście- Przesłuchiwała mnie ciotka.
-Siedzieliśmy i gadaliśmy- Mówiłam prawdę.
- Tak? A może obmyślaliście kogo jutro upokorzyć, czy mnie czy Kim - Wtrącił się Cody, który właśnie stanął obok ciotki.Nic nie odpowiedziałam tylko spuściłam głowę, wiedziałam co się zaraz stanie.
-Ty wstrętna żmijo.- Krzyknęła ciotka i uderzyła mnie w policzek.- Przygarnęłam cię daje ci dach nad głową, utrzymuję cię z własnych pieniędzy, a ty tak się mi odpłacasz.- Kontynuowała ciotka wymierzając mi drugi policzek.
-Przecież to nie moja wina-Powiedziałam
-Niee!? A kogo? Przecież to ty zawsze przyciągasz wszystko co złe, gdy ktoś jest blisko ciebie zawsze przydarza się mu coś złego- Krzyczała ciotka
-Ja nie robię tego specjalnie.- Tłumaczyłam się.
-Żałuje, że cię przygarnęłam po śmieci mojej siostry i jej męża, mogłam cię oddać do domu dziecka-Wycedziła przez zęby ciotka
-Nie martw się jeszcze rok i nie będziesz już musiała mnie utrzymywać, ani oglądać- Obwieściłam i pobiegłam do swojego pokoju.
Jak ja jej nie cierpię - Rozmyślałam-. Dla czego ona tak bardzo mnie nienawidzi, od zawsze starała się mnie tłumić co świetnie jej wychodzi, zawsze wmawiała mi, iż jestem najgorsza. Nie chce już tak żyć mam tego dosyć. Na szczęście w przyszłym roku się to zmieni. Będę mieć już 18 lat i pełny dostęp do konta, które rodzice założyli specjalnie dla mnie.-Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki wziąć prysznic. Po 20 minutach leżałam już w łóżku nie mogąc doczekać się jutra i spotkania z Harrym. Czemu przed snem myślę właśnie o nim? Przecież znam go dopiero 1 dzień, jest w nim coś co przyciąga. Jest inny, niż wszyscy, jest mroczny, tajemniczy, a zarazem bardzo miły i sympatyczny. Hymmm...jeszcze żaden chłopak nie pociągał mnie tak jak on pociągał. Zasnęłam.
***
Gdy weszłam do szkoły Harry od razu do mnie podszedł.
-Hej piękna - Przywitał się.
-Hej- Odpowiedziałam
-Jak tam - Zapytał
-Dobrze dziękuje- Odparłam
-To świetnie chodź przedstawie cię moim kumplom- Oznajmił i dotknął moich pleców. Gdy poczułam przez bluzkę jego ciepło od razu poczułam się pewniej. Chwilę później staliśmy już przy czwórce chłopaków, była tam również Caroline, która przywitała mnie pierwsza.
-Cześć Stell. Co tam u ciebie?- Zagadnęła
-Hej wszystko w porządku, a u ciebie?- Odrzekłam
-Też spoko- Uśmiechnęła się
-Ok, Wy się już znacie-Przerwał nam Styles,-a to jest Zayn- Wskazał na bruneta z ciemną karnacją- To Louis- Przedstawił szatyna o niebieskich oczach- To Liam- Pokazał na brązowo-okiego szatyna- A Nailla już znasz- Blondyn uśmiechnął się do mnie na co również odpowiedziałam uśmiechem
- Miło nam cię poznać - Powiedział Zayn
- Mi was również- Rzekłam.Dalszą rozmowę przerwał jednak dzwonek na lekcje
- Do zobaczenia później- krzyknął Louis na pożegnanie i razem z Zaynem i Liamem udali się do swojej klasy byli oni bowiem starsi od nas o rok
Gdy ja, Harry i Caroline zostaliśmy już sami podbiegła do nas Gemma
-Hejka dziewczyny-zawołała radośnie
-Cześć- odpowiedziałyśmy
-Sorki Harry teraz moja kolej-oznajmiła i spojrzała na Stylesa, który skarcił ją wzrokiem
- Yyy... to znaczy chodzicie już do klasy- Poprawiła się i znów spojrzała na Harrego
-Tak idźcie- Odezwał się w końcu
- A ty?-Zaciekawiłam się. Zachowywał się dziwnie . Było to coś dziwnego ale leżało w jego naturze...
-Ja? Ja muszę coś załatwić na mieście -Odparł zamyślony, pełen niepokoju.
-Nie
idziesz na lekcje?-Zapytałam zaciekawiona. I spojrzałam mu w oczy, ten błysk nie zdawał się mieć końca.Ten sposób
jaki na mnie patrzył .. To było coś nie do opisania.
-Nie i dzisiaj już nie wrócę do szkoły- Oznajmił
- Idę z tobą bo czuje że, wpakujesz się w kłopoty - Łobuzersko się uśmiechnęłam.
- To nie jest najlepszy pomysł - Rzekł .
-Tak. Stella lepiej nie idź - Wtrąciła się Gemma.
-Ale jeśli pójdziesz to kto mnie obroni? - Powiedziałam to cicho , ale
najwidoczniej to usłyszał bo się uśmiechnął. Ale jakim cudem.. I w tej chwili spostrzegłam jak przerażająco się na niego gapię, więc odwróciłam wzrok
...
-Ofiaro
do mnie !! - krzyknęła prawie przez cały korytarz Kim... Nienawidzę jej
! Harry chciał mnie zasłonić ale zatrzymałam go ręką ( był taki ciepły )
chciałam zaoszczędzić sobie kary i podeszłam do niej...
-Może grzeczniej? - Szepnęłam.Kim słysząc to zmarszczyła swoje czoło, na którym była tona pudru. Oczywiście modnie ubrana,wokół swoich nowych koleżanek,
nawet nie chciała ma mnie spojrzeć..
- Będzie teraz test z angielskiego. Masz zemną usiąść i dać mi ściągać ! -burknęła
-
Nie zamierzam ci podpowiadać..- Odrzekłam chłodnie. Naprawdę się uczyłam
na ten test i nie będzie mnie wykorzystywała!! Ale jeśli nie zgodzę na pewno będę ukarana,ale gdy test mnie ominie to teoretycznie uniknę konsekwencji. Jeszcze raz spojrzałam na Kim i podbiegłam do Stylesa, rzucając jej złośliwe spojrzenie
- Harry zabierz mnie stąd.. - Szepnęłam. Chyba zobaczył coś w mych smutnych oczach , chwycił za dłoń i pociągnął w stronę wyjścia..
Oszołomił mnie jego zapach.. To szło mimowolnie...I ten jego UŚMIECH !!
___________________________________________________________________________________
Hejka
Przepraszam, że rozdział taki krótki, ale nie mam czasu..
Kocham <3
Nastrój
poniedziałek, 24 listopada 2014
sobota, 15 listopada 2014
Rozdział 1
Gdy jechaliśmy przez Holmes Chapels rozglądałam się na wszystkie strony chciałam już teraz rozejrzeć się po okolicy, bo nie wiedziałam czy później będę miała okazje zwiedzić to piękne miasteczko.W końcu zatrzymaliśmy się obok pięknego, dużego pomarańczowego domu, który od dzisiaj miał być naszym. Wysiadłam z taksówki i podeszłam do bagażnika, w którym było moje 4 walizki, co jak co, ale ciotka zawsze dbała, żebyśmy nie chodzili w potarganych ubraniach nie chciała, aby ktoś zarzucał jej, iż nie dba o nas, więc ciotka robiła wszystko, by utrzymać jak najlepsze pozory.Po wejściu do domu w oczy rzuciły mi się ogromne schody prowadzące na 1 i 2 piętro. Ciotka i Kim zajęły 2 piętro, a ja i Cody 1. Na parterze był nasz salon, kuchnia, jadalnia, i łazienka, która zresztą znajdował się na każdym piętrze.
Następnego dnia wstałam dosyć wcześnie, nie chciałam pierwszego dnia spóźnić się do szkoły. Wyjęłam z szafy ulubione czarne poszarpane rurki , czerwoną bokserkę i czarno czerwoną koszule w kratę. To połączenie od zawsze było moim ulubionym.Zeszłam na dół, gdzie zastałam pustą kuchnie. Zrobiłam sobie śniadanie i poszłam do jadalni. Jedząc zastanawiałam się jak będzie wyglądał mój pierwszy dzień w szkole, czy mnie tam zaakceptują, czy znajdę przyjaciół... Z rozmyślań wyrwała mnie ciotka
- Oo jak dobrze cię widzieć, przygotuj śniadanie. Najlepiej omlety. - powiedziała i zawołała moje kuzynostwo.
- Dobrze.- przytaknęłam i zajęłam się pracą. Kilka minut później jedzenie było gotowe, więc zaniosłam je do jadalni, gdzie wszyscy czekali.
- No nareszcie, ile można czekać- Skarcił mnie Cody. Nic nie odpowiedziałam tylko udałam się do swojego pokoju wziąć plecak oraz sprawdzić czy spakowałam dobre książki. Jeszcze raz spojrzałam na plan lekcji, który szkoła wcześniej nam przesłała.
- Hymm... Na pierwszej lekcji mamy angielski w sali 117 z panią Lewis. Ona jest wychowawczynią mojej nowej klasy.Ciekawe czy jest miła- pomyślałam i spojrzałam na telefon była godzina 7:45. Szybko wzięłam plecak i zeszłam na dół Cody i Kim byli już gotowi do wyjścia, toteż złapałam swój płaszcz i udaliśmy się na przystanek, który znajdował się 10 min od naszego domu. Całą drogę milczeliśmy. Na przystanku nie musieliśmy długo czekać, autobus szybko nadjechał. Gdy wsiedliśmy wszystkie oczy patrzyły w naszą stronę, pośpiesznie zajęliśmy wolne miejsca, oczywiście ja siedziałam sama. Na kolejnym przystanku wsiadła dziewczyna, która zajęła wolne miejsce obok mnie.
- Hej, jesteś nowa?- zapytała wesołym głosem.
- Tak- odpowiedziałam nieśmiało.
-Miło mi cię poznać. Nazywam się Gemma Styles. A ty?- ponownie zapytała uśmiechnięta.
-Hej, ja jestem Stella Rowan- powiedziałam i również lekko się uśmiechnęłam.
- Wiesz już, do której klasy będziesz chodzić?- zagadnęła Gemma.
- Um... Tak. Pani Lewis będzie moją wychowawczynią.-odrzekłam
-To świetnie się składa, będziemy razem w klasie- jej uśmiech stał się jeszcze większy. Niestety naszą
pogawędkę przerwał odgłos zatrzymującego się autobusu.
- No to jesteśmy-powiedziała Gemma wstając.- Trzymaj się blisko mnie, nasza szkoła jest wielka.- dodała. Kiwnęłam głową.
***
Do klasy weszłyśmy równo z nauczycielką, która poprosiła mnie i moją kuzynkę na środek.
-To są Stella i Kim.- przedstawiła nas.- Od dziś będą z wami chodzić do klasy. Specjalnie dla was dostawiliśmy ławkę, ale jesteście nowe i na początku możecie się tutaj nie odnaleźć, więc nie będziecie siedzieć razem.-gdy usłyszałam te słowa od razu mi ulżyło- Tak się złożyło, że dzisiaj brakuje dwóch osób, a więc wy zajmiecie ich miejsca. - kontynuowała nauczycielka.- Stella ty usiądziesz obok Gemmy- na mojej twarzy od razu pojawił się śmiech. Spojrzałam na Gem, ona też się uśmiechała.
-Cooo?!!- rozległ się głośny protest. Oczy wszystkich skierowały się w stronę chłopaka, który siedział sam.
-Styles co ci się znów nie podoba- zapytała pani Lewis, przewracając oczami.
-To nie sprawiedliwe!- protestował chłopak.
- Co jest nie sprawiedliwe?- ponownie zadała pytanie nauczycielka
- To, że moja siostra zawsze ma lepiej!- oburzył się.
-Jak to ma lepiej?- spytała kobieta.
-No, dlaczego ja muszę siedzieć z tym czymś- wskazał na Kim, a cała klasa wybuchła śmiechem, ja też nie mogłam się powstrzymać i również zaczęłam się śmiać- A moja siostra z taką super laską.-dokończył i zerknął w moją stronę, gdy klasa wreszcie przestała się śmiać.Nasz wzrok się spotkał, a ja poczułam, że moje policzki oblewają wielkie rumieńce, szybko odwróciłam głowę w przeciwną stronę i wtedy zobaczyłam wyraz twarzy Kim, jeszcze nigdy nie widziałam, żeby była taka wściekła, od razu przestałam się uśmiechać, a moje rumieńce zniknęły w mgnieniu oka.
-Proszę Pani, nie mam zamiaru z nim siedzieć skoro on mnie obraża- oznajmiła zdenerwowana.
- Dobrze, zamień się miejscem ze swoją kuzynką. - rzekła nauczycielka. Wstałam i posłusznie zajęłam miejsce Kim. Gdy się mijałyśmy szturchnęła mnie łokciem, tak, że upuściłam książki. Schyliłam się, aby je podnieść, a ona stanęła w miejscu licząc, iż tym razem klasa będzie śmiała się ze mnie. Jednak nic takiego się nie stało, wszyscy czekali na reakcję chłopaka, który wcześniej drwił z Kim. Jego mina była bardzo poważna, posępnie patrzył na moja kuzynkę, która siedziała już obok Gemmy. Chwilę później, ja również zajęłam swoje miejsce.
-Cześć jestem Harry Styles.- chłopak uśmiechnął się do mnie.
-Cześć, A ja Stella. Miło cię poznać- również uśmiechnęłam się nie śmiało.
-Więc... Skąd jesteś i czy ona naprawdę jest twoją kuzynką?- zadał pytanie.
-Przejechałam z Santa Rosa, to takie małe miasteczko w Kalifornii i.tak ona jest moją kuzynką -wyjaśniłam.
-I chciałaś się tu przenieść?-nie dowierzał Harry.
-W sumie to nie miałam wyjścia, moja ciotka dostała awans w pracy, z którym wiązała się przeprowadzką
tutaj.-odpowiedziałam
-Ciotka? A co na to twoi rodzice?- zapytał Styles
- Moi rodzice nie żyją, zginęli w wypadku, gdy miałam 9 lat- posmutniałam
- Oh, przepraszam- powiedział zakłopotany chłopak
-Nic nie szkodzi. Pogodziłam się już z tym, że więcej ich nie zobaczę.-Próbowałam być silna, ale na samą myśl o nich łzy napłynęły mi do oczu.
-Ym... masz jakieś rodzeństwo?-zmienił temat Harry widząc łzy w moich oczach.
-yyyy... Co? Nie, nie mam rodzeństwa , ale starszego o rok kuzyna nazywa się Cody i również chodzi do tej samej szkoły.-odrzekłam.
-Ja mam siostrę, Gemmę-powiedział
-Jejku, ale ci zazdroszczę. Ja też chciałabym mieć siostrę- uśmiechnęłam się. Chłopak odwzajemnił uśmiech pokazując rząd białych i równych zębów. I tak minęła mi reszta lekcji angielskiego. Harry okazał się być całkiem miły, bardzo go polubiłam i wydaję się mi, że on mnie też. Pod koniec lekcji nieoczekiwanie do klasy wpadł blondyn z niebieskimi oczami, torbą na ramieniu i bluzą w ręce.
- Dzień dobry przepraszam za spóźnienie.-powiedział i przeniósł swój wzrok na mnie, a potem Harrego, który uśmiechał się od ucha do ucha.
-Ooo... Horan, a jednak raczyłeś się zjawić.-spiorunowała go pani Lewis
-Tak,przepraszam, ale coś mnie zatrzymało- tłumaczył się blondyn
-Jasne już ja znam te twoje wymówki. Siadaj już na miejsce-rzekła nauczycielka. Jednak zanim Horan zrobił krok zadzwonił dzwonek, wszyscy wstali i zaczęli wychodzić z klasy.
Na korytarzu podeszła do mnie Gemm.
-I jak ci się siedziało z moim bratem? Widziałam, że całą lekcje gadaliście-rzekła
- Tak i wiesz co , twój brat jest całkiem miły-Szeroko się uśmiechnęłam
-Co? Mój brat dla kogoś miły, niemożliwe, sorki Stella, ale chyba "miły" pomyliło ci się z chamski-stwierdziła.
-Nie, dlaczego? Twój brat naprawdę jest miły-zdziwiłam się
-Nie, to niemożliwe Harry nie jest miły, Harry jest chamski, arogancki i bezczelny, ale nie miły.- mówiła Gemma
-Nie Gemm, twój brat naprawdę jest fajny, polubiłam go.- mimowolnie się uśmiechnęłam
-Polubiłaś mojego brata. Hym... dziwne, ale już mniejsza o to chodź przedstawie ci moją paczkę-powiedziała Gem i złapała mnie za rękę. Chwile później stałyśmy już przy grupce ludzi
-Hej. To jest Stella- przedstawiła mnie.
-Stella to jest Bidget, Caroline- wskazała na dwie dziewczyny, które na angielskim siedziały przede mną i Stylesem.
-Hej ja jestem Caroline- podała mi rękę brunetka o pięknych, dużych czarnych oczach, troszkę wyższa ode mnie.
- A, ja Bidget- rzekła niższa ode mnie blondynka z niebieskimi oczami.
-To Matt- kontynuowała Gemma pokazując ręką na blondyna.
-A to Philip-pokazała na bruneta.
-Cześć-powiedzieli obaj
-Cześć- odpowiedziałam
- Jesteś bardzo ładna wiesz? Może wybierzesz się z nami po szkole do naszej ulubionej kawiarni-zaproponował Matt
-Dziękuje. Bardzo chętnie- uśmiechnęłam się. Nagle między nas wdarł się Cody i pociągnął mnie mocno za rękę.
-Słyszałem, że przez ciebie wasza klasa śmiała się z Kim, to może teraz ja pośmieje się z ciebie co?-warknął i uderzył mną o ścianę, tak mocno, że książki wypadły mi z rąk.
-yyy... ja ...ten...-przestraszyłam się. Moje serce waliło jak szalone, a ja zaczęłam się jąkać się mając nadzieje, że Matt zareaguje. Jednak nic takiego się nie działo, Matt stał po prostu i przyglądał się wszystkiemu.Na szczęście w porę pojawił się Harry, który z całej siły szarpnął Cody'ego za ramie tak, że ten odwrócił się twarzą w jego stronę.
-Zostaw ją!- krzyknął
-Nie!Odwal się!.-warknął mój kuzyn
-Odwale się jak ją zostawisz.-rzekł Styles.
-Nie zostawię jej, a ty dostaniesz jak się nie odwalisz- zagroził Cody
-Chcesz się bić.Nie ma sprawy - odpowiedział Styles i zadał Cody'emu prawego sierpowego , po którym ten upadł na ziemie-I co dalej chcesz się bić?-twarz Stylesa była bardzo poważna.
-Jeszcze pożałujesz - od groził się mój kuzyn, który właśnie wstawał z ziemi.
-Ta... już się boje- zakpił Harry i podszedł do mnie.-Nic ci nie jest? -zapytał, podniósł moje książki i czule spojrzał na moją rękę, która była czerwona.
-Tak, wszystko w porządku- powiedziałam i wzięłam od niego książki.
-To dobrze.Nie przejmuj się nim, to słabeusz-uśmiechnął się loczek.
-Chyba masz racje- czemu to powiedziałam mój kuzyn nie był słaby, wiem jak mocno potrafi uderzyć.- Yyy... Harry!-krzyknęłam nagle, gdy ten odchodził w stronę swoich kumpli.
-Tak- Styles znowu do mnie podszedł.
-Dziękuje-powiedziałam nieśmiale.
-Gdybyś jeszcze kiedyś miała jakikolwiek problem to pamiętaj...- uśmiechnął się i zbliżył głowę do mojego ucha-... Że zawsze ci pomogę, albo chociaż spróbuje ci pomóc.-Powiedział szeptem i odszedł w stronę kumpli, który czekali na niego kawałek dalej. W tej samej chwili podeszła do mnie Gemma
-Stella nic ci nie jest- powiedziała zdenerwowana
-Nie wszystko w porządku-odparłam
- To dobrze chodźmy do klasy- rzekła, gdy zadzwonił dzwonek
-Okey- przytaknęłam i ruszyłam za nią
Do klasy weszłyśmy ostatnie, wszyscy siedzieli już na swoich miejscach. Ruszyłam w stronę swojego miejsca, gdzie siedział już Styles i szeroko się do mnie uśmiechał, po drodze zauważyłam pewną zmianę Caroline siedziała z blondynem, który spóźnił się na pierwszą lekcje ,a nie z Bidget nie zastanawiając się dłużej usiadłam obok Harrego.
-Cześć jestem Naill Horan- uśmiechnął się.
-Cześć jestem Stella Rowan- też się uśmiechnęłam i spojrzałam na patrzącą na mnie Caroline.
-Dlaczego nie siedzisz z Bidget- zapytałam
-Przez Nailla- popatrzyła na blondyna
- Kazałem się jej przesiąść, bo od dzisiaj na siedzę z Care czy się jej podoba czy nie- rzekł i popatrzył w jej stronę.
-Nie martw się o nią, będzie siedzieć z Sam- wyjaśniła
-Czy kawiarnia dalej jest aktualna- zadałam pytanie
-Tak, ale Matt nie przyjdzie- obwieściła.
-Dlaczego?- Zainteresowałam się
-Przypomniał sobie, że po szkole jednak musi coś załatwić i nie może przyjść- oznajmiła
-Ciota- wtrącił się Harry
-Harry przestań- skarciła go Care.
-Caro dobrze wiesz, że to prawda- rzekł.
-Niby dlaczego?- spytała
-Jak myślisz... Czemu nie przyjdzie Hymm...Bo jest ciotą i wstydzi się tego- powiedział chłopak
-Masz racje- poparł go Naill
-O matko..skończcie- przewróciła oczami dziewczyna
-Ale co mamy skończyć? - zdziwił się Horan
- No to, że teraz będzie jeden popierał drugiego, tak długo, aż nie przyznam wam racji- powiedziała Caroline. Widać dobrze się znają - pomyślałam
-No to lepiej, żebyś od razu przyznała nam racje to zaoszczędzimy czas.- oznajmił Styles i uśmiechnął się .
- No dobra macie racje, a teraz skupcie się na lekcji- rzekła zirytowana i odwróciła się do przodu. Naill uczynił to samo. Reszta lekcji minęła bardzo szybko, a ja jeszcze lepiej poznałam Harrego.
***
Po szkole ja, Caro, Gemm i reszta paczki poszliśmy do na umówione spotkanie w kawiarni, gdzie lepiej się poznaliśmy i zaprzyjaźniliśmy szczególny kontakt złapałam z Caroline, z którą najlepiej się dogadywałam. Wszyscy świetnie się bawiliśmy.
Hejka! :)
Chce przeprosić za zakończenie, które nie wyszło:(... i za wszystkie błędy.
Co do rozdziało to nie wiem taki sobie, ale dopiero zaczynam i myślę, że z czasem będzie lepiej.
Postaram się, aby nowy rozdział pojawiał się raz w tygodniu, ale nie obiecuję.
Kocham i pozdrawiam <3 :3
Następnego dnia wstałam dosyć wcześnie, nie chciałam pierwszego dnia spóźnić się do szkoły. Wyjęłam z szafy ulubione czarne poszarpane rurki , czerwoną bokserkę i czarno czerwoną koszule w kratę. To połączenie od zawsze było moim ulubionym.Zeszłam na dół, gdzie zastałam pustą kuchnie. Zrobiłam sobie śniadanie i poszłam do jadalni. Jedząc zastanawiałam się jak będzie wyglądał mój pierwszy dzień w szkole, czy mnie tam zaakceptują, czy znajdę przyjaciół... Z rozmyślań wyrwała mnie ciotka
- Oo jak dobrze cię widzieć, przygotuj śniadanie. Najlepiej omlety. - powiedziała i zawołała moje kuzynostwo.
- Dobrze.- przytaknęłam i zajęłam się pracą. Kilka minut później jedzenie było gotowe, więc zaniosłam je do jadalni, gdzie wszyscy czekali.
- No nareszcie, ile można czekać- Skarcił mnie Cody. Nic nie odpowiedziałam tylko udałam się do swojego pokoju wziąć plecak oraz sprawdzić czy spakowałam dobre książki. Jeszcze raz spojrzałam na plan lekcji, który szkoła wcześniej nam przesłała.
- Hymm... Na pierwszej lekcji mamy angielski w sali 117 z panią Lewis. Ona jest wychowawczynią mojej nowej klasy.Ciekawe czy jest miła- pomyślałam i spojrzałam na telefon była godzina 7:45. Szybko wzięłam plecak i zeszłam na dół Cody i Kim byli już gotowi do wyjścia, toteż złapałam swój płaszcz i udaliśmy się na przystanek, który znajdował się 10 min od naszego domu. Całą drogę milczeliśmy. Na przystanku nie musieliśmy długo czekać, autobus szybko nadjechał. Gdy wsiedliśmy wszystkie oczy patrzyły w naszą stronę, pośpiesznie zajęliśmy wolne miejsca, oczywiście ja siedziałam sama. Na kolejnym przystanku wsiadła dziewczyna, która zajęła wolne miejsce obok mnie.
- Hej, jesteś nowa?- zapytała wesołym głosem.
- Tak- odpowiedziałam nieśmiało.
-Miło mi cię poznać. Nazywam się Gemma Styles. A ty?- ponownie zapytała uśmiechnięta.
-Hej, ja jestem Stella Rowan- powiedziałam i również lekko się uśmiechnęłam.
- Wiesz już, do której klasy będziesz chodzić?- zagadnęła Gemma.
- Um... Tak. Pani Lewis będzie moją wychowawczynią.-odrzekłam
-To świetnie się składa, będziemy razem w klasie- jej uśmiech stał się jeszcze większy. Niestety naszą
pogawędkę przerwał odgłos zatrzymującego się autobusu.
- No to jesteśmy-powiedziała Gemma wstając.- Trzymaj się blisko mnie, nasza szkoła jest wielka.- dodała. Kiwnęłam głową.
***
Do klasy weszłyśmy równo z nauczycielką, która poprosiła mnie i moją kuzynkę na środek.
-To są Stella i Kim.- przedstawiła nas.- Od dziś będą z wami chodzić do klasy. Specjalnie dla was dostawiliśmy ławkę, ale jesteście nowe i na początku możecie się tutaj nie odnaleźć, więc nie będziecie siedzieć razem.-gdy usłyszałam te słowa od razu mi ulżyło- Tak się złożyło, że dzisiaj brakuje dwóch osób, a więc wy zajmiecie ich miejsca. - kontynuowała nauczycielka.- Stella ty usiądziesz obok Gemmy- na mojej twarzy od razu pojawił się śmiech. Spojrzałam na Gem, ona też się uśmiechała.
-Cooo?!!- rozległ się głośny protest. Oczy wszystkich skierowały się w stronę chłopaka, który siedział sam.
-Styles co ci się znów nie podoba- zapytała pani Lewis, przewracając oczami.
-To nie sprawiedliwe!- protestował chłopak.
- Co jest nie sprawiedliwe?- ponownie zadała pytanie nauczycielka
- To, że moja siostra zawsze ma lepiej!- oburzył się.
-Jak to ma lepiej?- spytała kobieta.
-No, dlaczego ja muszę siedzieć z tym czymś- wskazał na Kim, a cała klasa wybuchła śmiechem, ja też nie mogłam się powstrzymać i również zaczęłam się śmiać- A moja siostra z taką super laską.-dokończył i zerknął w moją stronę, gdy klasa wreszcie przestała się śmiać.Nasz wzrok się spotkał, a ja poczułam, że moje policzki oblewają wielkie rumieńce, szybko odwróciłam głowę w przeciwną stronę i wtedy zobaczyłam wyraz twarzy Kim, jeszcze nigdy nie widziałam, żeby była taka wściekła, od razu przestałam się uśmiechać, a moje rumieńce zniknęły w mgnieniu oka.
-Proszę Pani, nie mam zamiaru z nim siedzieć skoro on mnie obraża- oznajmiła zdenerwowana.
- Dobrze, zamień się miejscem ze swoją kuzynką. - rzekła nauczycielka. Wstałam i posłusznie zajęłam miejsce Kim. Gdy się mijałyśmy szturchnęła mnie łokciem, tak, że upuściłam książki. Schyliłam się, aby je podnieść, a ona stanęła w miejscu licząc, iż tym razem klasa będzie śmiała się ze mnie. Jednak nic takiego się nie stało, wszyscy czekali na reakcję chłopaka, który wcześniej drwił z Kim. Jego mina była bardzo poważna, posępnie patrzył na moja kuzynkę, która siedziała już obok Gemmy. Chwilę później, ja również zajęłam swoje miejsce.
-Cześć jestem Harry Styles.- chłopak uśmiechnął się do mnie.
-Cześć, A ja Stella. Miło cię poznać- również uśmiechnęłam się nie śmiało.
-Więc... Skąd jesteś i czy ona naprawdę jest twoją kuzynką?- zadał pytanie.
-Przejechałam z Santa Rosa, to takie małe miasteczko w Kalifornii i.tak ona jest moją kuzynką -wyjaśniłam.
-I chciałaś się tu przenieść?-nie dowierzał Harry.
-W sumie to nie miałam wyjścia, moja ciotka dostała awans w pracy, z którym wiązała się przeprowadzką
tutaj.-odpowiedziałam
-Ciotka? A co na to twoi rodzice?- zapytał Styles
- Moi rodzice nie żyją, zginęli w wypadku, gdy miałam 9 lat- posmutniałam
- Oh, przepraszam- powiedział zakłopotany chłopak
-Nic nie szkodzi. Pogodziłam się już z tym, że więcej ich nie zobaczę.-Próbowałam być silna, ale na samą myśl o nich łzy napłynęły mi do oczu.
-Ym... masz jakieś rodzeństwo?-zmienił temat Harry widząc łzy w moich oczach.
-yyyy... Co? Nie, nie mam rodzeństwa , ale starszego o rok kuzyna nazywa się Cody i również chodzi do tej samej szkoły.-odrzekłam.
-Ja mam siostrę, Gemmę-powiedział
-Jejku, ale ci zazdroszczę. Ja też chciałabym mieć siostrę- uśmiechnęłam się. Chłopak odwzajemnił uśmiech pokazując rząd białych i równych zębów. I tak minęła mi reszta lekcji angielskiego. Harry okazał się być całkiem miły, bardzo go polubiłam i wydaję się mi, że on mnie też. Pod koniec lekcji nieoczekiwanie do klasy wpadł blondyn z niebieskimi oczami, torbą na ramieniu i bluzą w ręce.
- Dzień dobry przepraszam za spóźnienie.-powiedział i przeniósł swój wzrok na mnie, a potem Harrego, który uśmiechał się od ucha do ucha.
-Ooo... Horan, a jednak raczyłeś się zjawić.-spiorunowała go pani Lewis
-Tak,przepraszam, ale coś mnie zatrzymało- tłumaczył się blondyn
-Jasne już ja znam te twoje wymówki. Siadaj już na miejsce-rzekła nauczycielka. Jednak zanim Horan zrobił krok zadzwonił dzwonek, wszyscy wstali i zaczęli wychodzić z klasy.
Na korytarzu podeszła do mnie Gemm.
-I jak ci się siedziało z moim bratem? Widziałam, że całą lekcje gadaliście-rzekła
- Tak i wiesz co , twój brat jest całkiem miły-Szeroko się uśmiechnęłam
-Co? Mój brat dla kogoś miły, niemożliwe, sorki Stella, ale chyba "miły" pomyliło ci się z chamski-stwierdziła.
-Nie, dlaczego? Twój brat naprawdę jest miły-zdziwiłam się
-Nie, to niemożliwe Harry nie jest miły, Harry jest chamski, arogancki i bezczelny, ale nie miły.- mówiła Gemma
-Nie Gemm, twój brat naprawdę jest fajny, polubiłam go.- mimowolnie się uśmiechnęłam
-Polubiłaś mojego brata. Hym... dziwne, ale już mniejsza o to chodź przedstawie ci moją paczkę-powiedziała Gem i złapała mnie za rękę. Chwile później stałyśmy już przy grupce ludzi
-Hej. To jest Stella- przedstawiła mnie.
-Stella to jest Bidget, Caroline- wskazała na dwie dziewczyny, które na angielskim siedziały przede mną i Stylesem.
-Hej ja jestem Caroline- podała mi rękę brunetka o pięknych, dużych czarnych oczach, troszkę wyższa ode mnie.
- A, ja Bidget- rzekła niższa ode mnie blondynka z niebieskimi oczami.
-To Matt- kontynuowała Gemma pokazując ręką na blondyna.
-A to Philip-pokazała na bruneta.
-Cześć-powiedzieli obaj
-Cześć- odpowiedziałam
- Jesteś bardzo ładna wiesz? Może wybierzesz się z nami po szkole do naszej ulubionej kawiarni-zaproponował Matt
-Dziękuje. Bardzo chętnie- uśmiechnęłam się. Nagle między nas wdarł się Cody i pociągnął mnie mocno za rękę.
-Słyszałem, że przez ciebie wasza klasa śmiała się z Kim, to może teraz ja pośmieje się z ciebie co?-warknął i uderzył mną o ścianę, tak mocno, że książki wypadły mi z rąk.
-yyy... ja ...ten...-przestraszyłam się. Moje serce waliło jak szalone, a ja zaczęłam się jąkać się mając nadzieje, że Matt zareaguje. Jednak nic takiego się nie działo, Matt stał po prostu i przyglądał się wszystkiemu.Na szczęście w porę pojawił się Harry, który z całej siły szarpnął Cody'ego za ramie tak, że ten odwrócił się twarzą w jego stronę.
-Zostaw ją!- krzyknął
-Nie!Odwal się!.-warknął mój kuzyn
-Odwale się jak ją zostawisz.-rzekł Styles.
-Nie zostawię jej, a ty dostaniesz jak się nie odwalisz- zagroził Cody
-Chcesz się bić.Nie ma sprawy - odpowiedział Styles i zadał Cody'emu prawego sierpowego , po którym ten upadł na ziemie-I co dalej chcesz się bić?-twarz Stylesa była bardzo poważna.
-Jeszcze pożałujesz - od groził się mój kuzyn, który właśnie wstawał z ziemi.
-Ta... już się boje- zakpił Harry i podszedł do mnie.-Nic ci nie jest? -zapytał, podniósł moje książki i czule spojrzał na moją rękę, która była czerwona.
-Tak, wszystko w porządku- powiedziałam i wzięłam od niego książki.
-To dobrze.Nie przejmuj się nim, to słabeusz-uśmiechnął się loczek.
-Chyba masz racje- czemu to powiedziałam mój kuzyn nie był słaby, wiem jak mocno potrafi uderzyć.- Yyy... Harry!-krzyknęłam nagle, gdy ten odchodził w stronę swoich kumpli.
-Tak- Styles znowu do mnie podszedł.
-Dziękuje-powiedziałam nieśmiale.
-Gdybyś jeszcze kiedyś miała jakikolwiek problem to pamiętaj...- uśmiechnął się i zbliżył głowę do mojego ucha-... Że zawsze ci pomogę, albo chociaż spróbuje ci pomóc.-Powiedział szeptem i odszedł w stronę kumpli, który czekali na niego kawałek dalej. W tej samej chwili podeszła do mnie Gemma
-Stella nic ci nie jest- powiedziała zdenerwowana
-Nie wszystko w porządku-odparłam
- To dobrze chodźmy do klasy- rzekła, gdy zadzwonił dzwonek
-Okey- przytaknęłam i ruszyłam za nią
Do klasy weszłyśmy ostatnie, wszyscy siedzieli już na swoich miejscach. Ruszyłam w stronę swojego miejsca, gdzie siedział już Styles i szeroko się do mnie uśmiechał, po drodze zauważyłam pewną zmianę Caroline siedziała z blondynem, który spóźnił się na pierwszą lekcje ,a nie z Bidget nie zastanawiając się dłużej usiadłam obok Harrego.
-Cześć jestem Naill Horan- uśmiechnął się.
-Cześć jestem Stella Rowan- też się uśmiechnęłam i spojrzałam na patrzącą na mnie Caroline.
-Dlaczego nie siedzisz z Bidget- zapytałam
-Przez Nailla- popatrzyła na blondyna
- Kazałem się jej przesiąść, bo od dzisiaj na siedzę z Care czy się jej podoba czy nie- rzekł i popatrzył w jej stronę.
-Nie martw się o nią, będzie siedzieć z Sam- wyjaśniła
-Czy kawiarnia dalej jest aktualna- zadałam pytanie
-Tak, ale Matt nie przyjdzie- obwieściła.
-Dlaczego?- Zainteresowałam się
-Przypomniał sobie, że po szkole jednak musi coś załatwić i nie może przyjść- oznajmiła
-Ciota- wtrącił się Harry
-Harry przestań- skarciła go Care.
-Caro dobrze wiesz, że to prawda- rzekł.
-Niby dlaczego?- spytała
-Jak myślisz... Czemu nie przyjdzie Hymm...Bo jest ciotą i wstydzi się tego- powiedział chłopak
-Masz racje- poparł go Naill
-O matko..skończcie- przewróciła oczami dziewczyna
-Ale co mamy skończyć? - zdziwił się Horan
- No to, że teraz będzie jeden popierał drugiego, tak długo, aż nie przyznam wam racji- powiedziała Caroline. Widać dobrze się znają - pomyślałam
-No to lepiej, żebyś od razu przyznała nam racje to zaoszczędzimy czas.- oznajmił Styles i uśmiechnął się .
- No dobra macie racje, a teraz skupcie się na lekcji- rzekła zirytowana i odwróciła się do przodu. Naill uczynił to samo. Reszta lekcji minęła bardzo szybko, a ja jeszcze lepiej poznałam Harrego.
***
Po szkole ja, Caro, Gemm i reszta paczki poszliśmy do na umówione spotkanie w kawiarni, gdzie lepiej się poznaliśmy i zaprzyjaźniliśmy szczególny kontakt złapałam z Caroline, z którą najlepiej się dogadywałam. Wszyscy świetnie się bawiliśmy.
Hejka! :)
Chce przeprosić za zakończenie, które nie wyszło:(... i za wszystkie błędy.
Co do rozdziało to nie wiem taki sobie, ale dopiero zaczynam i myślę, że z czasem będzie lepiej.
Postaram się, aby nowy rozdział pojawiał się raz w tygodniu, ale nie obiecuję.
Kocham i pozdrawiam <3 :3
sobota, 8 listopada 2014
Prolog
Hej każdy ma jakąś historie prawda??Jeśli chcesz poznać moją to zapraszam :)
No więc Nazywam się Stella Rowan mam 17 lat i do tej pory mieszkałam w małym miasteczku w USA z ciocią Kristen , jej córką 17-letnią Kim oraz 18-letnim synem Cody'm.Moi rodzice zginęli w wypadku samochodowym, gdy miałam 9 lat, to właśnie wtedy musiałam zamieszkać z ciocia, która nigdy specjalnie za mną nie przepadała, a tym bardziej moje kuzynostwo. Nie przejmowałam się tym do póki żyli rodzice jednak, po ich śmierci wszystko się zmieniło. Gdy się przeprowadziłam moje życie legło w gruzach. Bardzo przeżyłam śmierci rodziców kochałam ich nad wszystko zawsze byli przy mnie, wspierali mnie... Lecz wystarczył jeden nieostrożny moment, jeden pijak na drodze, by to wszystko się skończyło, wszystko co miałam najlepsze w życiu przepadło i zaczął się mój koszmar.
Po przeprowadzce od razu przekonałam się, że świat nie jest taki kolorowy jak sądziłam. Ciotka kazała mi ciężko pracować a Kim i Cody w cale mi nie pomagali, wręcz przeciwnie drwili ze mnie i często dochodziła do aktów przemocy zarówno z ich strony jak i ciotki. Często zdarzały się sytuacje, przez które nie chodziłam do szkoły, ponieważ nie byłam w stanie się ruszyć. Co noc płakałam, nie tyle z bólu co z tęsknoty i smutku. Nikomu nie mówiłam co dzieje się u mnie w domu, ponieważ bałam się ciotki. Gdy miałam 15-16 lat niekiedy uciekałam chciałam po prostu zapomnieć. Niestety gdy tylko wracałam czekała na mnie ciotka i Cody, który był bezlitosny w stosunku do mnie, Kim miała trochę więcej ludzkich uczuć, ona mnie nie biła, lecz tylko wyzywała. Mój pokój stał się moja celą, w której spędzałam zazwyczaj kilka dniu po powrocie z ucieczki.Wtedy zrozumiałam dlaczego wujek odszedł od ciotki rok po ślubie.
Jednak pewnego dnia dnia los się do mnie uśmiechnął i ciotka awansowała i musieliśmy się przenieść do Anglii a dokładnie do Holmes Chapels. Miałam nadzieje, że tam odnajdę spokój, że w końcu uwolnię się od złej ciotki oraz jej dzieci w końcu za kilka miesięcy są moje 18 urodziny skończę szkołę, pójdę na studia i będę wolna... Wiem, że rodzice przed śmiercią specjalnie dla mnie założyli konto, na które regularnie wpłacali pieniądze, abym mogła pójść na studia. Owe konto będzie do mojej dyspozycji, gdy skończę 18 lat już nie mogę się doczekać:)
Ale czy wszystko pójdzie po mojej myśli, czy ciotka pokrzyżuje mi plany, albo ktoś inny stanie na mojej drodze tego dowiesz się niebawem :)
No więc Nazywam się Stella Rowan mam 17 lat i do tej pory mieszkałam w małym miasteczku w USA z ciocią Kristen , jej córką 17-letnią Kim oraz 18-letnim synem Cody'm.Moi rodzice zginęli w wypadku samochodowym, gdy miałam 9 lat, to właśnie wtedy musiałam zamieszkać z ciocia, która nigdy specjalnie za mną nie przepadała, a tym bardziej moje kuzynostwo. Nie przejmowałam się tym do póki żyli rodzice jednak, po ich śmierci wszystko się zmieniło. Gdy się przeprowadziłam moje życie legło w gruzach. Bardzo przeżyłam śmierci rodziców kochałam ich nad wszystko zawsze byli przy mnie, wspierali mnie... Lecz wystarczył jeden nieostrożny moment, jeden pijak na drodze, by to wszystko się skończyło, wszystko co miałam najlepsze w życiu przepadło i zaczął się mój koszmar.
Po przeprowadzce od razu przekonałam się, że świat nie jest taki kolorowy jak sądziłam. Ciotka kazała mi ciężko pracować a Kim i Cody w cale mi nie pomagali, wręcz przeciwnie drwili ze mnie i często dochodziła do aktów przemocy zarówno z ich strony jak i ciotki. Często zdarzały się sytuacje, przez które nie chodziłam do szkoły, ponieważ nie byłam w stanie się ruszyć. Co noc płakałam, nie tyle z bólu co z tęsknoty i smutku. Nikomu nie mówiłam co dzieje się u mnie w domu, ponieważ bałam się ciotki. Gdy miałam 15-16 lat niekiedy uciekałam chciałam po prostu zapomnieć. Niestety gdy tylko wracałam czekała na mnie ciotka i Cody, który był bezlitosny w stosunku do mnie, Kim miała trochę więcej ludzkich uczuć, ona mnie nie biła, lecz tylko wyzywała. Mój pokój stał się moja celą, w której spędzałam zazwyczaj kilka dniu po powrocie z ucieczki.Wtedy zrozumiałam dlaczego wujek odszedł od ciotki rok po ślubie.
Jednak pewnego dnia dnia los się do mnie uśmiechnął i ciotka awansowała i musieliśmy się przenieść do Anglii a dokładnie do Holmes Chapels. Miałam nadzieje, że tam odnajdę spokój, że w końcu uwolnię się od złej ciotki oraz jej dzieci w końcu za kilka miesięcy są moje 18 urodziny skończę szkołę, pójdę na studia i będę wolna... Wiem, że rodzice przed śmiercią specjalnie dla mnie założyli konto, na które regularnie wpłacali pieniądze, abym mogła pójść na studia. Owe konto będzie do mojej dyspozycji, gdy skończę 18 lat już nie mogę się doczekać:)
Ale czy wszystko pójdzie po mojej myśli, czy ciotka pokrzyżuje mi plany, albo ktoś inny stanie na mojej drodze tego dowiesz się niebawem :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)