Nastrój

sobota, 15 listopada 2014

Rozdział 1

Gdy jechaliśmy przez Holmes Chapels rozglądałam się na wszystkie strony chciałam już teraz rozejrzeć się po okolicy, bo nie wiedziałam czy później będę miała okazje zwiedzić to piękne miasteczko.W końcu zatrzymaliśmy się obok pięknego, dużego pomarańczowego domu, który od dzisiaj miał być naszym. Wysiadłam z taksówki i podeszłam do bagażnika, w którym było moje 4 walizki, co jak co, ale ciotka zawsze dbała, żebyśmy nie chodzili w potarganych ubraniach nie chciała, aby ktoś zarzucał jej, iż nie dba o nas, więc ciotka robiła wszystko, by utrzymać jak najlepsze pozory.Po wejściu do domu w oczy rzuciły mi się ogromne schody prowadzące na 1 i 2 piętro. Ciotka i Kim zajęły 2 piętro, a ja i Cody 1. Na parterze był nasz salon, kuchnia, jadalnia, i łazienka, która zresztą znajdował się na każdym piętrze.
Następnego dnia wstałam dosyć wcześnie, nie chciałam pierwszego dnia spóźnić się do szkoły. Wyjęłam z szafy ulubione czarne poszarpane rurki , czerwoną bokserkę i czarno czerwoną koszule w kratę. To połączenie od zawsze było moim ulubionym.Zeszłam na dół, gdzie zastałam pustą kuchnie. Zrobiłam sobie śniadanie i poszłam do jadalni. Jedząc zastanawiałam się jak będzie wyglądał mój pierwszy dzień w szkole, czy mnie tam zaakceptują, czy znajdę przyjaciół... Z rozmyślań wyrwała mnie ciotka
- Oo jak dobrze cię widzieć, przygotuj śniadanie. Najlepiej omlety. - powiedziała i zawołała moje kuzynostwo.
- Dobrze.- przytaknęłam i zajęłam się pracą. Kilka minut później jedzenie było gotowe, więc zaniosłam je do jadalni, gdzie wszyscy czekali.
- No nareszcie, ile można czekać- Skarcił mnie Cody. Nic nie odpowiedziałam tylko udałam się do swojego pokoju wziąć plecak oraz sprawdzić czy spakowałam dobre książki. Jeszcze raz spojrzałam na plan lekcji, który szkoła wcześniej nam przesłała.
- Hymm... Na pierwszej lekcji mamy angielski w sali 117 z panią Lewis. Ona jest wychowawczynią mojej nowej klasy.Ciekawe czy jest miła- pomyślałam i spojrzałam na telefon była godzina 7:45. Szybko wzięłam plecak i zeszłam na dół Cody i Kim byli już gotowi do wyjścia, toteż złapałam swój płaszcz i udaliśmy się na przystanek, który znajdował się 10 min od naszego domu. Całą drogę milczeliśmy. Na przystanku nie musieliśmy długo czekać, autobus szybko nadjechał. Gdy wsiedliśmy wszystkie oczy patrzyły w naszą stronę, pośpiesznie zajęliśmy wolne miejsca, oczywiście ja siedziałam sama. Na kolejnym przystanku wsiadła dziewczyna, która zajęła wolne miejsce obok mnie.
- Hej, jesteś nowa?- zapytała wesołym głosem.
- Tak- odpowiedziałam nieśmiało.
-Miło mi cię poznać. Nazywam się Gemma Styles. A ty?- ponownie zapytała uśmiechnięta.
-Hej, ja jestem Stella Rowan- powiedziałam i również lekko się uśmiechnęłam.
- Wiesz już, do której klasy będziesz chodzić?- zagadnęła Gemma.
- Um... Tak. Pani Lewis będzie moją wychowawczynią.-odrzekłam
-To świetnie się składa, będziemy razem w klasie- jej uśmiech stał się jeszcze większy. Niestety naszą
pogawędkę przerwał odgłos zatrzymującego się autobusu.
- No to jesteśmy-powiedziała Gemma wstając.- Trzymaj się blisko mnie, nasza szkoła jest wielka.- dodała. Kiwnęłam głową.
***
Do klasy weszłyśmy równo z nauczycielką, która poprosiła mnie i moją kuzynkę na środek.
-To są Stella i Kim.- przedstawiła nas.- Od dziś będą z wami chodzić do klasy. Specjalnie dla was dostawiliśmy ławkę, ale jesteście nowe i na początku możecie się tutaj nie odnaleźć, więc nie będziecie siedzieć razem.-gdy usłyszałam te słowa od razu mi ulżyło- Tak się złożyło, że dzisiaj brakuje dwóch osób, a więc wy zajmiecie ich miejsca. - kontynuowała nauczycielka.- Stella ty usiądziesz  obok Gemmy- na mojej twarzy od razu pojawił się śmiech. Spojrzałam na Gem, ona też się uśmiechała.
-Cooo?!!- rozległ się głośny protest. Oczy wszystkich skierowały się w stronę chłopaka, który siedział sam.
-Styles co ci się znów nie podoba- zapytała pani Lewis, przewracając oczami.
-To nie sprawiedliwe!- protestował chłopak.
- Co jest nie sprawiedliwe?- ponownie zadała pytanie nauczycielka
- To, że moja siostra zawsze ma lepiej!- oburzył się.
-Jak to ma lepiej?- spytała kobieta.
-No, dlaczego ja muszę siedzieć z tym czymś- wskazał na Kim, a cała klasa wybuchła śmiechem, ja też nie mogłam się powstrzymać i również zaczęłam się śmiać- A moja siostra z taką super laską.-dokończył i zerknął w moją stronę, gdy klasa wreszcie przestała się śmiać.Nasz wzrok się spotkał, a ja poczułam, że moje policzki oblewają wielkie rumieńce, szybko odwróciłam głowę w przeciwną stronę i wtedy zobaczyłam wyraz twarzy Kim, jeszcze nigdy nie widziałam, żeby była taka wściekła, od razu przestałam się uśmiechać, a moje rumieńce zniknęły w mgnieniu oka.
-Proszę Pani, nie mam zamiaru z nim siedzieć skoro on mnie obraża- oznajmiła zdenerwowana.
- Dobrze, zamień się miejscem ze swoją kuzynką. - rzekła nauczycielka. Wstałam i posłusznie zajęłam miejsce Kim. Gdy się mijałyśmy szturchnęła mnie łokciem, tak, że upuściłam książki. Schyliłam się, aby je podnieść, a ona stanęła w miejscu licząc, iż tym razem klasa będzie śmiała się ze mnie. Jednak nic takiego się nie stało, wszyscy czekali na reakcję chłopaka, który wcześniej drwił z Kim. Jego mina była bardzo poważna, posępnie patrzył na moja kuzynkę, która siedziała już obok Gemmy. Chwilę później, ja również zajęłam swoje miejsce.
-Cześć jestem Harry Styles.- chłopak uśmiechnął się do mnie.
-Cześć, A ja Stella. Miło cię poznać- również uśmiechnęłam się nie śmiało.
-Więc... Skąd jesteś i czy ona naprawdę jest twoją kuzynką?- zadał pytanie.
-Przejechałam z Santa Rosa, to takie małe miasteczko w Kalifornii i.tak ona jest moją kuzynką -wyjaśniłam.
-I chciałaś się tu przenieść?-nie dowierzał Harry.
-W sumie to nie miałam wyjścia, moja ciotka dostała awans w pracy, z którym wiązała się przeprowadzką
tutaj.-odpowiedziałam
-Ciotka? A co na to twoi rodzice?- zapytał Styles
- Moi rodzice nie żyją, zginęli w wypadku, gdy miałam 9 lat- posmutniałam
- Oh, przepraszam- powiedział zakłopotany chłopak
-Nic nie szkodzi. Pogodziłam się już z tym, że więcej ich nie zobaczę.-Próbowałam być silna, ale na samą myśl o nich łzy napłynęły mi do oczu.
-Ym... masz jakieś rodzeństwo?-zmienił temat Harry widząc łzy w moich oczach.
-yyyy... Co? Nie, nie mam rodzeństwa , ale starszego o rok kuzyna nazywa się Cody i również chodzi do tej samej szkoły.-odrzekłam.
-Ja mam siostrę, Gemmę-powiedział
-Jejku, ale ci zazdroszczę. Ja też chciałabym mieć siostrę- uśmiechnęłam się. Chłopak odwzajemnił uśmiech pokazując rząd białych i równych zębów. I tak minęła mi reszta lekcji angielskiego. Harry okazał się być całkiem miły, bardzo go polubiłam i wydaję się mi, że on mnie też. Pod koniec lekcji nieoczekiwanie do klasy wpadł blondyn z niebieskimi oczami, torbą na ramieniu i bluzą w ręce.
- Dzień dobry przepraszam za spóźnienie.-powiedział i przeniósł swój wzrok na mnie, a potem Harrego, który uśmiechał się od ucha do ucha.
-Ooo... Horan, a jednak raczyłeś się zjawić.-spiorunowała go pani Lewis
-Tak,przepraszam, ale coś mnie zatrzymało- tłumaczył się blondyn
-Jasne już ja znam te twoje wymówki. Siadaj już na miejsce-rzekła nauczycielka. Jednak zanim Horan zrobił krok zadzwonił dzwonek, wszyscy wstali i zaczęli wychodzić z klasy.
   Na korytarzu podeszła do mnie Gemm.
-I jak ci się siedziało z moim bratem? Widziałam, że całą lekcje gadaliście-rzekła
- Tak i wiesz co , twój brat jest całkiem miły-Szeroko się uśmiechnęłam
-Co? Mój brat dla kogoś miły, niemożliwe, sorki Stella, ale chyba "miły" pomyliło ci się z chamski-stwierdziła.
-Nie, dlaczego? Twój brat naprawdę jest miły-zdziwiłam się
-Nie, to niemożliwe Harry nie jest miły, Harry jest chamski, arogancki i bezczelny, ale nie miły.- mówiła Gemma
-Nie Gemm, twój brat naprawdę jest fajny, polubiłam go.- mimowolnie się uśmiechnęłam
-Polubiłaś mojego brata. Hym... dziwne, ale już mniejsza o to chodź przedstawie ci moją paczkę-powiedziała Gem i złapała mnie za rękę. Chwile później stałyśmy już przy grupce ludzi
-Hej. To jest Stella- przedstawiła mnie.
-Stella to jest Bidget, Caroline- wskazała na dwie dziewczyny, które na angielskim siedziały przede mną i Stylesem.
-Hej ja jestem Caroline- podała mi rękę brunetka o pięknych, dużych czarnych oczach, troszkę wyższa ode mnie.
- A, ja Bidget- rzekła niższa ode mnie blondynka z niebieskimi oczami.
-To Matt- kontynuowała Gemma pokazując ręką na blondyna.
-A to Philip-pokazała na bruneta.
-Cześć-powiedzieli obaj
-Cześć- odpowiedziałam
- Jesteś bardzo ładna wiesz? Może wybierzesz się z nami po szkole do naszej ulubionej kawiarni-zaproponował Matt
-Dziękuje. Bardzo chętnie- uśmiechnęłam się. Nagle między nas wdarł się Cody i pociągnął mnie mocno za rękę.
-Słyszałem, że przez ciebie wasza klasa śmiała się z Kim, to może teraz ja pośmieje się z ciebie co?-warknął i uderzył mną o ścianę, tak mocno, że książki wypadły mi z rąk.
-yyy... ja ...ten...-przestraszyłam się. Moje serce waliło jak szalone, a ja zaczęłam się jąkać się mając nadzieje, że Matt zareaguje. Jednak nic takiego się nie działo, Matt stał po prostu i przyglądał się wszystkiemu.Na szczęście w porę pojawił się Harry, który z całej siły szarpnął Cody'ego za ramie tak, że ten odwrócił się twarzą w jego stronę.
-Zostaw ją!- krzyknął
-Nie!Odwal się!.-warknął mój kuzyn
-Odwale się jak ją zostawisz.-rzekł  Styles.
-Nie zostawię jej, a ty dostaniesz jak się nie odwalisz- zagroził Cody
-Chcesz się bić.Nie ma sprawy - odpowiedział Styles i zadał Cody'emu prawego sierpowego , po którym ten upadł na ziemie-I co dalej chcesz się bić?-twarz Stylesa była bardzo poważna.
-Jeszcze pożałujesz - od groził się mój kuzyn, który właśnie wstawał z ziemi.
-Ta... już się boje- zakpił Harry i podszedł do mnie.-Nic ci nie jest? -zapytał, podniósł moje książki i czule spojrzał na moją rękę, która była czerwona.
-Tak, wszystko w porządku- powiedziałam i wzięłam od niego książki.
-To dobrze.Nie przejmuj się nim, to słabeusz-uśmiechnął się loczek.
-Chyba masz racje- czemu to powiedziałam mój kuzyn nie był  słaby, wiem jak mocno potrafi uderzyć.- Yyy... Harry!-krzyknęłam nagle, gdy ten odchodził w stronę swoich kumpli.
-Tak- Styles znowu do mnie podszedł.
-Dziękuje-powiedziałam nieśmiale.
-Gdybyś jeszcze kiedyś miała jakikolwiek problem to pamiętaj...- uśmiechnął się i zbliżył głowę do mojego ucha-... Że zawsze ci pomogę, albo chociaż spróbuje ci pomóc.-Powiedział szeptem i odszedł w stronę kumpli, który  czekali na niego kawałek dalej. W tej samej chwili podeszła do mnie Gemma
-Stella nic ci nie jest- powiedziała zdenerwowana
-Nie wszystko w porządku-odparłam
- To dobrze chodźmy do klasy- rzekła, gdy zadzwonił dzwonek
-Okey- przytaknęłam i ruszyłam za nią
    Do klasy weszłyśmy ostatnie, wszyscy siedzieli już na swoich miejscach. Ruszyłam w stronę swojego miejsca, gdzie siedział już Styles i szeroko się do mnie uśmiechał, po drodze zauważyłam pewną zmianę Caroline siedziała z blondynem, który spóźnił się na pierwszą lekcje ,a nie z Bidget nie zastanawiając się dłużej usiadłam obok Harrego.
-Cześć jestem Naill Horan- uśmiechnął się.
-Cześć jestem Stella Rowan- też się uśmiechnęłam i spojrzałam na patrzącą na mnie Caroline.
-Dlaczego nie siedzisz  z  Bidget- zapytałam
-Przez Nailla- popatrzyła na blondyna
- Kazałem się jej przesiąść, bo od dzisiaj na siedzę z Care czy się jej podoba czy nie- rzekł i popatrzył w jej stronę.
-Nie martw się o nią, będzie siedzieć z Sam- wyjaśniła
-Czy kawiarnia dalej jest aktualna- zadałam pytanie
-Tak, ale Matt nie przyjdzie- obwieściła.
-Dlaczego?- Zainteresowałam się
-Przypomniał sobie, że po szkole jednak musi coś załatwić i nie może przyjść- oznajmiła
-Ciota- wtrącił się Harry
-Harry przestań- skarciła go Care.
-Caro dobrze wiesz, że to prawda- rzekł.
-Niby dlaczego?- spytała
-Jak myślisz... Czemu nie przyjdzie Hymm...Bo jest ciotą i wstydzi się tego- powiedział chłopak
-Masz racje- poparł go Naill
-O matko..skończcie- przewróciła oczami dziewczyna
-Ale co mamy skończyć? - zdziwił się Horan
- No to, że teraz będzie jeden popierał drugiego, tak długo, aż nie przyznam wam racji- powiedziała Caroline. Widać dobrze się znają - pomyślałam
-No to lepiej, żebyś od razu przyznała nam racje to zaoszczędzimy czas.- oznajmił Styles i uśmiechnął się .
- No dobra macie racje, a teraz skupcie się na lekcji- rzekła zirytowana i odwróciła się do przodu. Naill uczynił to samo. Reszta lekcji minęła bardzo szybko, a ja jeszcze lepiej poznałam Harrego.
***
 Po szkole ja, Caro, Gemm i reszta paczki poszliśmy do na umówione spotkanie w kawiarni, gdzie lepiej się poznaliśmy i zaprzyjaźniliśmy szczególny kontakt złapałam z Caroline, z którą najlepiej się dogadywałam. Wszyscy świetnie się bawiliśmy.


                                                                                                                                                                   
                                                                           Hejka! :)
             Chce przeprosić za zakończenie, które nie wyszło:(...  i za wszystkie błędy.
             Co do rozdziało to nie wiem taki sobie, ale dopiero zaczynam i myślę, że z czasem będzie lepiej.
             Postaram się, aby nowy rozdział pojawiał się raz w tygodniu, ale nie obiecuję.
                                                            Kocham i pozdrawiam <3 :3

2 komentarze: