***Oczami Stelli***
W parku czekała już na mnie Caroline nerwowo chodząc tam i z powrotem.
-Jesteś!!!- Podbiegła w moim kierunku, gdy tylko pożegnałam się z Harrym- Już myślałam, że nie przyjdziesz - Przytuliła mnie.
-Ja zawsze dotrzymuję obietnic.- Powiedziałam, uśmiechając się.
-Dobrze wiedzie..- ''Mała czarna'' puściła mi perskie oko- A i dzisiaj śpimy u mnie bo moich rodziców nie ma i mam wolna chatę- Uśmiechnęła się
-Mi pasuje i tak już mam kłopoty, wiec wykorzystam sytuację ciotka i tak by mnie nie puściła- Odrzekłam uśmiechacjąc się- Nagle podszedł do nas jakiś chłopak, to pewnie ten, z którym umówiła się Caro- Pomyślałam
-Ooo cześć Dimitry- Przywitała go uradowana Caroline.
-Cześć Caroline, a to kto? -Chłopak dosłownie pożerał mnie wzrokiem, dziwne pomyślałam i posłałam mu lodowate spojrzenie- Dimitry to Stella, Stella to Dimitry - Przedstawiła nas sobie
-Czzeeeśść. -Dupek oblizał wargi. Tak, nazwałam go dupkiem, bo umówił się z Care, a teraz odstawia jakieś szopki, debil muszę koniecznie wybić go z ślicznej główki mojej przyjaciółki. Myślę, że spokojnie mogę nazwać Caroline Angel moja przyjaciółką, mimo iż znamy się tak krótko z nią dogaduje się najlepiej ze wszystkich no i jeszcze jest Harry, ale on nie jest moja przyjaciółką, on jest ...
-To co idziemy pojeździć na desce- Z rozmyślań wyrwał mnie głos Dimitriego.
-Ale ja nie umiem jeździć- Zmieszała się Caro
-A ty mała- Chłopak uśmiechnął się do mnie
-Nie i nie mów do mnie mała!- Warknęłam i skrzyżowałam ręce na piersi
-Hej co się tu dzieje? -Zapytał Zayn, który wraz z Liamem i Naillem podeszli do nas. Hyh, kiedy oni przyszli, wcześniej ich chyba nie było.-Pomyślałam i spojrzałam na całą trójkę. Liam wydawał się nie spuszczać oczy z Caloline, Zayn ilustrował wzrokiem Dimitriego, który najwyraźniej speszył się ich obecnością, a Naill podobnie jak ja obserwował wszystkich, gdy nasze spojrzenia spotkały się oboje się uśmiechnęliśmy.
-Nic my tylko będziemy jeździć na desce- Powiedziała obojętnym tonem moja przyjaciółka.
-Tak, no właśnie będę uczył dziewczyny -Wymamrotał Dimitry
-Ymm...Caroline mogę cię prosić na chwilę -Rzekł Liam
-Ta, jasne- Odrzekła Care i wraz z chłopakiem oddaliła się kawałek od nas, a ja wykorzystałam szanse
-Słuchaj, koleś- Skierowałam słowa w stronę Dimitriego nie zważając uwagi na Zayna i Nailla- Umówiłeś się tu z moją przyjaciółką, więc odwal się ode mnie i skup swoją uwagę na niej i radzę ci jej nie skrzywdzić, bo pożałujesz- Zagroziłam. Widziałam zdziwienie nie tylko na jego twarzy, ale także na twarzach dwóch pozostałych chłopaków.
-Ale o co ci chodzi -Zapytał zaskoczony
-Oto co nie chodzi- Uśmiechnęłam się ironicznie widząc, że Caroline i Liam nadchodzą.- To co idziemy jeździć, chłopaki może dołączycie do nas co ty na to Caro?-Zapytałam pełna vigoru, gdy Caroline i Liam stali już przy nas.
-Dla mnie spoko-Uśmiechnęła się dziewczyna. Twarz Dimitriego wyraźnie okazywała nie zadowolenie, jednak nikt nie zwracał na to uwagi, nawet Caroline, która wcześniej była nim zachwycona, teraz cała swoją uwagę skupiła na Liamie hymm ciekawe o czym gadali... Wyciągnę to od niej dzisiaj wieczorem, gdy będę u niej nocować-Pomyślałam. Całą gromadą ruszyliśmy w stronę ramp. Wybór był naprawdę duży, ponieważ rampy były chyba we wszystkich możliwych rozmiarach prawdziwy raj dla skata. My wybraliśmy te średniej wielkości ze względu na mnie i Caroline, mieliśmy tylko jedną deskę, ale nie przeszkodziło nam to w kilku godzinnej jeździe i dobrej zabawie chłopaki prawie w ogóle nie pozwalali Dimitriemu zbliżyć się do nas i wyszło na to, że pomimo, iż deskorolka była Dimitriego on jeździł na niej tylko kilka razy najbardziej popisywał się Liam, który wyraźnie chciał zaimponować Care, ja po kilku upadkach stwierdziłam, że to jest głupie i bezsensowne, i że to sport nie dla mnie, bo trzeba mieć w nim dobrą równowagę, a to nie należy do moich mocnych stron. Zamiast tego wdałam się w dziwną rozmowę z Zaynem, który cały czas stał z boku i nerwowo się rozglądał.
-Jak długo się znacie?. -Zagadnęłam
- Z kim?- Odparł zdziwiony
-Ze wszystkimi- Odrzekłam z uśmiechem
-Hymm... Więc z Harrym i Louisem znamy się od dziecka można powiedzieć, że razem dorastaliśmy, potem dołączył Liam, którego poznaliśmy podczas rekru... yyy... to znaczy podczas letniego obozu przetrwania, a na końcu poznaliśmy się z Naillem, który był po życiowych przejściach, pomogliśmy mu się podnieść- Po tych słowach oboje spojrzeliśmy na Nalilla.
-Po jakich przejściach-Zapytałam
-No... on... jemu się życie zawaliło i chciał się zabić, ale my mu pomogliśmy i teraz nawet nie przypomina chłopaka, którym był na początku naszej znajomości.
-Wow. Chciałabym mieć takich przyjaciół -Spuściłam głowę- Ja prawie cały czas żyję w cieniu Ciotki, Kim i Codyego oni nie pozwalają mi mieć przyjaciół, zawsze robią wszystko, abym stała się pośmiewiskiem - Zrobiło mi się smutno.
-Dlaczego się im nie postawisz tak jak temu całemu Demr... Dimer...-Chłopak nie mógł dokończyć
-Dimitriemu- Przerwałam mu
-Ooo właśnie- Uśmiechnął się. Ja również się uśmiechnęłam
-No, wiesz on to co innego jego się nie boję, bo nawet gdyby mnie uderzył to mogłabym mieć pewność, że gdy wrócę do domu to nie dostanie mi się jeszcze bardziej- Mimowolnie się uśmiechnęłam.
-Nie pozwoliłbym mu cie tknąć- Zapewnił i położył mi rękę na ramieniu
-Dziękuję...-Odrzekłam i poczuła, że mogę mu zaufać.
-Ymmm... Wybaczcie, że przerywam, ale Stell jest już trochę późno, a my musimy jeszcze zrobić zakupy - Przerwała nam ''Mała czarna''.
-Masz rację jest już późno dziwię się, że oni widzą jeszcze deskę - Zaśmiałam się spoglądając na Nailla, Liama i Dimitriego.
-Chyba właśnie nie za bardzo- Zayn wskazał Nailla, który właśnie zaliczył glebę. Wszyscy zaczęliśmy się śmiać, włącznie z Naillem siedzącym na ziemi.
-Masz rację.- Powiedziała Caroline, gdy w końcu przestała się śmiać.
-To co wracamy? -Zapytałam, gdy wszyscy już się opanowali, a Naill wstał z ziemi.
-Dobrze - Odrzekła brunetka
-Jeśli chcecie możemy was podwieźć.- Zaproponował Liam
-Hymmm...Kusząca propozycja - Caroline przygryzła dolną wargę, na co Liam się uśmiechnął
-W takim razie najpierw do supermarketu, a potem na Chapel Street poprosimy- Zażartowałam wsiadając do samochodu chłopaków
-A co ze mną? - Zawołał za nami Dimitri
-Ty możesz sobie pojeździć na desce - Opowiedziałam zamykając drzwi.
Do sklepu dojechaliśmy w kilka minut. Chłopcy postanowili, że nie będą na nas czekać w aucie, bo robienie zakupów zajmie nam wieki, więc poszli z nami. Chodziliśmy między różnymi regałami szukając produktów odpowiednich na ''babską" noc, w między czasie śmiejąc się i żartując.Naill niepostrzeżenie zakosił telefony Zayna i Liama.
-Taka okazja może nie trafić się drugi raz- Powiedział dystkretnie machając telefonami.
-W sumie masz racje-Przytaknęłam i złapałam telefon Zayna, Caroline poszła w moje ślady i sięgnęła po telefon Liama. Zaczęło się. Robiliśmy głupie zdjęcia i nie tylko, ale głownie się wygłupialiśmy. Oczywiście podczas "sesji" musieliśmy bardzo uważać, by któryś z nich nas nie nakrył, ale na szczęście udało się i koniec końców ustawiliśmy obojgu na tapete nasze najgłupsze zdjęcia wykonane każdym telefonem, po czym Naill niezauważalnie włożył telefony do kieszeni Liama i Zayna
-Ale się zdziwią- Zachichotała Care. Gdy staliśmy w kolejce do kasy cierpliwość Caroline dobiegła końca.
-Kurde nie wytrzymam che już zobaczyć ich miny-Powiedziała
-Też nie mogę się doczekać- Przytaknął blondyn
-Mam pomysł- Oznajmiłam- Chłopaki, możecie mi powiedzieć, która godzina, bo nie chce mi się wyciągać telefonu z dna torebki- Teatralnie wywróciłam oczami.
-Pewnie - Powiedział Zayn i wyciągnął telefon. Gdy tylko go włączył od razu wybuchnął śmiechem, a my wraz z nim. Liam również sprawdził komórkę i jego mina była niemniej głupia, niż nasze na zdjęciach. Znów zaczęliśmy się śmiać.
-To będzie słodka zemsta- Skomentował Liam.
-Już się boje - Odrzekła sarkastycznie Caroline. Payne nic nie odpowiedział tylko się uśmiechnął i pokręcił głową.
***
Gdy weszliśmy do domu Caroline, przyjaciółka od razu mnie oprowadziła. Byłam pod wrażeniem, że taki wielki dom może być zarazem taki przytulny. Zaaklimatyzowałam się bez większego wysiłku jej pokój był przepiękny, bez wahania stwierdziłam, że chciałabym mieć taki. Po znałam również jej młodszą siostrę Kate. Nie zwykle miłe i roześmiane dziecko, polubiłam ją.
-No, Caro, a teraz słucham co powiedział ci Liam w parku hymm...?-zapytałam, gdy byłyśmy już w jej pokoju
-Nic takiego- speszyła się dziewczyna
-No dawaj na pewno musiało to być coś ważnego- dopytywałam
-Ohhh... no dobra, powiedział mi, żebym uważała na Dimitriego, bo on nie jest typem faceta, który angażuje się w stałe związki . A gdy się go zapytałam, dlaczego mi to mówi to powiedział, że nie pozwoli by ktokolwiek mnie skrzywdził- wyznała Caro
-Ooooo... jakie to słodkie, pachnie mi to czymś więcej- zadziornie się uśmiechnęłam
-Czym?- zdziwiła się
-Już ty dobrze wiesz- znacząco poruszyłam brwiami
-Odezwała się pani Styles- Caroline oburzyła się
-Ale o co ci chodzi?- zapytałam czerwieniąc się
-Oh... nie udawaj, przecież widzę jaki dla ciebie jest- szturchnęła mnie i tym razem to na jej twarz wkradł się uśmiech
-Jest normalny taki jak dla każdego- broniłam się
-Tak sobie to tłumacz. Widzę jak na ciebie patrzy i jak się zachowuje- mówiła Care
-Ehh... przestań- wywróciłam oczami
-A ty, jesteś w niego wpatrzona jak w obrazek- kontynuowała
-No podoba mi się jak pewnie połowie dziewczyn w naszej szkole- oznajmiłam
-Tak tylko jest mały szczegół to ty podobasz się jemu, a nie połowa naszej szkoły- Caroline uśmiechnęła się
-Niby skąd to wiesz?- nie dowierzałam
-Oh kochana miłości wisi w powietrzu, gdy jesteście blisko siebie, a poza tym można to dostrzec w jego gestach słowach i spojrzeniu, u ciebie jest podobnie- zauważyła
-Ty lepiej bierz się za Liama- zmieniłam temat
- Nawet nie wiem czy jest wolny- posmutniała
- Jutro zapytam Harrego- pocieszyłam ją
-Nie, nie trzeba- przestraszyła się
-I tak go zapytam- oznajmiłam
-No dobra- Caro odpuściła- ale pierwsze musisz mnie pokonać- dodała i zaczęła okładać mnie poduszkami.
-A więc wojna na poduszki!- krzyknęłam i złapałam poduszkę, która właśnie leciała w moim kierunku. Śmiałyśmy się i piszczałyśmy jakbyśmy miały po 5 lat. Po dłuższe chwili ogłosiłyśmy rozejm, bo od śmiechu bardzo bolały nas brzuchy i nie mogłyśmy już oddychać.
Tego mi właśnie było trzeba - rozrywki.
Postanowiłyśmy włączyć jakiś film, długo się zastanawiałyśmy, aż w końcu wybrałyśmy "Gwiazd naszych wina","[...]Dramat, który chwyta za serce." - przeczytałam w opisie. Ciekawe za co mnie chwyci- pomyślałam. Zanim zaczęłyśmy oglądać Caro po jakieś jedzenie, a ja postanowiłam tu trochę ogarnąć po naszej "wojnie". Po kilku minutach Care zjawiła się z dwoma kubkami kakaa i różnymi pysznymi przekąskami i słodyczami. Oh ta moja "Mała Czarna" wie co jest najlepsze na babskie wieczory, ciągle mnie czymś zaskakuje, może i krótko się znamy ale ja już zdążyłam odkryć jej dwojaką naturę. Raz jest milutka, uśmiechnięta, wrażliwa, potrafi wysłuchać, pocieszyć (czego ja swoją drogą nie potrafię nieważne jak bardzo się stram : D ), kiedy indziej jest zagadkowa, dociekliwa, szczera do bólu a czasem nawet chamska. Jednym słowem mieszanka wybuchowa, ale ja i tak ją kocham jak siostrę, odkryłyśmy nasz wspólny język, który tylko my rozumiemy. Myślę że, oficjalnie mogę powiedzieć, iż Caroline Angel jest moją pierwszą prawdziwą przyjaciółką- uśmiechnęłam się sama do siebie.
-To co zaczynamy?- z transu wyrwał mnie jej milutki głos
-Tak, pewnie- odrzekłam i włączyłam film.
Po skończonym oglądaniu stwierdziłam, że film był naprawdę wzruszający, to znaczy wywnioskowałam po tym, że Caroline się popłakała, ponieważ ja nie płakałam już od bardzo dawna bo uważam że, płacz i w ogóle uczucia są oznaką słabości, którą wrogowie mogą wykorzystać przeciw nam.Gadałyśmy jeszcze przez pół nocy, gdy w końcu obie odpłynęłyśmy w błogie objęcia morfeusza.
___________________________________________________________________________________
Hejka
Przepraszam za tak długa nie obecność, ale musiałam poukładać pewne sprawy i nie miałam czasu na pisanie.
Wybaczcie również ten rozdział, a szczególnie zakończenie :)
Mój Anioł Jest Demonem.
Nastrój
piątek, 1 maja 2015
piątek, 6 lutego 2015
Rodział 4
***Oczami Stelli***:
Wyszliśmy na dwór skierowaliśmy się w stronę ścigacza. Wsiedliśmy na niego i odjechaliśmy. Harry postanowił, że pojedziemy do niego, ja i tak miałam już kłopoty, więc zgodziłam się. Na miejsce dojechaliśmy po 15 min, zobaczyłam piękny dom.
-WoW !!- Powiedziałam.Harry Uśmiechnął się.
-Chodź - Powiedział i pociągnął mnie za rękę.
- Harry, a twoi rodzice i Gemma nie będą mieli nic przeciwko? - Zapytałam
-Yymmm... Nie, wręcz przeciwnie ojciec się nawet ucieszy- Odrzekł
- A matka i Gemm?- Dalej pytałam
-Nie wiem. Nigdy jej nie poznałem, a Gemma udziela dzisiaj korków- Odrzekł i wzruszył ramionami
- Przykro mi- Rzekłam
-Ona i tak mnie nie obchodzi- Powiedział z pogardą.
- Harry jak możesz tak mówić- Oburzyłam się
-Normalnie-Odpowiedział bez skrępowania, otworzył bramkę i dodał- Chodź ojca i tak nie ma.
-No dobra- Poddałam się.
W środku zobaczyłam przedpokój i śliczne schody prowadzące na górę.
-Chodź oprowadzę cię- Rzucił i skierował się w prawo. To zapewne salon pomyślałam, był nie samowity nowoczesny, wielki , a zarazem taki przytulny. Chłopak nic nie mówił tylko poszedł dalej, kuchnia wspaniała kuchnia miała wszystko o czym każdy kucharz by marzył, weszliśmy na pierwsze piętro i Styles pokazał mi łazienkę, od razu pomyślałam o ciepłej kąpieli, miałam ogromną ochotę zanurzyć się w gorącej wodzie, z dala od mojej zwariowanej rodzinki w bezpiecznym miejscu, gdzie nie mogliby mnie znaleźć- W łazience Harrego- Trochę dziwnie brzmi, ale tu w domu Harrego w jego łazience, kuchni, salonie, sypialni, na schodach wszędzie, ale to wszędzie jestem bezpieczna. Jesteśmy tu tylko ja i Harry i nikt inny kto mógłby skrzywdzić mnie albo jego
-Najlepsze zostawiłem na koniec- z rozmyślań wyrwał mnie głos chłopaka. Uśmiechnęłam się i ruszyłam za nim. Po chwili zatrzymaliśmy się przed brązowymi drzwiami.
-To tutaj moja wisienka na torcie- Powiedział z wielkim uśmiechem na twarzy, otworzył drzwi i moim oczom ukazała się oszałamiająca sypialnia
- Idealna- Powiedziałam. Harremu uśmiech nie schodził z twarzy
- Miałem nadzieje, że ci się spodoba- Wyznał i objął mnie w talii -Jesteś głodna? Zrobię ci coś do jedzenia. Lubisz tosty?- Zapytał
- Jasne, pomogę ci - Uśmiechnęłam się
-Nie, mam lepszy pomysł, kto pierwszy w kuchni ten robi jedzenie co ty na to? - Zaproponował Styles
-Nie, to będzie niesprawiedliwe - Zaprotestowałam
-Niby dlaczego?- Zdziwił się chłopak
-To twój dom i znasz go lepiej, niż ja i masz mniejsze ryzyko, żeby się potknąć i przewrócić, a znając mnie "osobę, które ciągle ma pecha" to na pewno się wywalę - Oznajmiłam
-Ooo, Nie przesadzaj nie zawsze masz pecha- Harry uśmiechnął się i czule pogładził mnie po policzku. Przyłożyłam swoją rękę do jego dłoni, która wciąż gładziła mój policzek.
- W sumie odkąd cię poznałam to poziom mojego pecha znacznie się zmniejszył - Uśmiechnęłam się.
-Bo ja nie pozwolę cię skrzywdzić- Powiedział, przyciągnął mnie do siebie i zaczął namiętnie całować. Od razu odwzajemniłam pocałunek.
-To co ścigamy się? - Zapytał, gdy skończył mnie całować
-Ok. Dobiegu gotowi, START - Krzyknęłam i zaczął się wyścig na początku wyprzedzałam Harrego i już myślałam, że wygram, ale Harry w ostatniej chwili wyprzedził mnie i pierwszy przekroczył próg kuchni.
-Wygrałem- Zawołał triumfalnie i zaczął śmiesznie tańczyć
-Ok, więc z czym chcesz tosty?- Zapytałam obrażona
-Ja... ym... Ja nie jestem głody- Wyjąkał po chwili zastanowienia
-To po co były te całe zawody? - Zdziwiłam się
-Tak dla zabawy- Uśmiechnął się
- Dobra to gdzie masz chleb?- Zaczęłam rozglądać się po kuchni
-Szafka nad zlewem - Powiedział. Wyciągnęłam chleb i resztę potrzebnych produktów i zabrała, się za przygotowywanie jedzenia. Co jakiś czas ukradkiem spoglądałam na Harrego, który cały czas dokładnie śledził moje ruchy, trochę mnie to krępowało, ale nie dałam tego po sobie poznać. W końcu kanapki były gotowe i włożyłam je do tostera.
-Czekając, aż się zrobią możemy iść do salonu wybrać jakiś film do oglądnięcia co ty na to?- Zaproponował chłopak.
-Mi pasuje, o ile to nie będzie horror - Uprzedziłam
-Zemną nie masz się czego bać, ale jeśli nie chcesz oglądać horroru, to nie ma sprawy oglądniemy coś innego -Zapewnił mnie.
-To dobrze może jakąś komedie- Uśmiechnęłam się siadając na kanapie
- Co powiesz na "Straszny film 1"?- Zapytał włączając telewizor
-Jasne, klasyk zawsze spoko- Odpowiedziałam.
Początkowa scena rozbawiła mnie do łez. Nie zdawałam sobie sprawy z upływu czasu. Nagle Harry gwałtownie pobiegł do kuchni.
-Co się stało? - Krzyknęłam zaniepokojona.
-Nic, nic siedź ja idę po tosty- Rzekł, więc ponownie zatopiłam się w filmie. Chłopka nie było już dłuższą chwilę, zatem postanowiłam sprawdzić co z nim i wziąć sobie coś do picia. Gdy byłam już w kuchni zaskoczeniem patrzyłam jak Harry trzyma rozpalony do czerwoności toster, jego dłonie były całe czarne.
-Harry!?- Krzyknęłam przerażona tym co zobaczyłam. Styles spojrzała na mnie i momentalnie odłożył toster, a jego dłonie ponowie przybrały zwyczajną barwę.
-Stella co ty tu robisz? - Chłopaka nerwowo oblizał wargi
-Ja przyszłam sprawdzić co z tobą i przy okazji po coś do picia, ale prawdziwe pytanie brzmi CO TY ROBISZ?!- Mój ton głosu, wciąż był podniesiony
- Ja... No... Ten... Toster się chyba się zepsuł - Wskazał na urządzenie, a ja dopiero teraz zauważyłam wgłębienia w miejscach, gdzie chwilę wcześniej znajdowały się dłonie chłopaka.
-Ale Harry twoje ręce, toster, on cię nie parzył jak?- Próbowałam wszystko złożyć w całość.
-Stell tylko spokojnie, ja ci wszystko wytłumaczę. Styles powoli i spokojnie przesuwał się w moją stronę
-Harry jak ty to...- Zaczęłam, ale nie skończyłam, bo chłopka mi przerwał
-Stell toster jest zimny zepsuł się- Spokojnie próbował mi wytłumaczyć.
-A to?!- Wskazałam na zagłębienia.
-To już było, kiedyś Naill upuścił go na podłogę- Mówił dalej
-Twoje ręce, one były czarne.- Nie ustępowałam
-Wydawało ci się- Uśmiechnął się, jednak w tym uśmiechu było więcej zakłopotania niż spokoju. Mimo tego postanowiłam ustąpić.
-Może masz racje- Powiedziałam, a chłopka wyraźnie odetchnął z ulgą- Zostawmy te tosty już nie jestem głodna- Dodałam
-Dobrze więc wezmę ci coś do picia i możemy wrócić do salonu może być pepsi?- Zapytał
-Jasne- Odpowiedziałam i patrzyłam jak chłopak krząta się po kuchni i nalewa napój do wysokiej szklanki
-Chodźmy-Powiedział, gdy skończył.W salonie znów wróciliśmy do oglądania, jednak ja cały czas miałam obraz Harrego Trzymającego gorący toster i wgłębienia, które później się pojawiły, a może ja sobie to wymyśliłam, może toster faktycznie się zepsuł i był zimny, a wgłębienia już tam był.Aahhhhhhh... Dlaczego to wszystko musi być takie zagmatwanie. Mniejsza z tym lepiej będzie jeśli po prostu nie będę o tym myśleć- Postanowiłam i na powrót wróciłam do fabuły filmu. Po skończonym oglądaniu spojrzałam na swój telefon miałam wiadomość od Caro:
Spojrzałam na zegar i zerwałam się na równe nogi.
-Stella o co chodzi?-Zaniepokojony Harry również wstał.
-O 16 jestem umówiona w parku z Care, a jest już 15:40 nie zdążę - Zaczęłam panikować.
-Spokojnie zdążysz zawiozę cię- Harry objął mnie w talii i słodko się uśmiechnął.
-Dzięki- Jego zniewalający uśmiech od razu mnie uspokoił i sprawił, że ja też się uśmiechnęłam- Powinniśmy już jechać- Dodałam po dłuższej chwili.
-Dobrze- Rzekł i skierował się w stronę wyjścia. Podążyłam za nim
***Oczami Harrego*** :
Całą drogę powrotną z parku myślałem o tym, że wszystko zepsułem, i że powinienem byś ostrożniejszy, ale to nie możliwe gdy jestem ze Stellą. Ona sprawia, że nie mogę myśleć o niczym inny jak tylko o niej i czy jest bezpieczna co myśli, czuje. To dziwne uczucie, gdy komuś niemożna czytać w myślach tak jak wszystkim innym kiedy tylko się chce, ale wiem, , że to przez jej dar, a może i przekleństwo? Dla mojego ojca to z pewnością dar, a dla niej... Hymmm... Dla niej być może to drugie... Nie o czym ja myślę Stella ma dar, tak to dar nie przekleństwo. Zresztą teraz to już nie ważne bo wszystko zepsułem. Mam nadzieję, że Stella się nie wystraszyła, oby ojciec się o tym nie dowiedział w przeciwnym razie mógłby mnie od niej odsunąć,a wtedy inni mogliby ją skrzywdzić , ale nie pozwolę na to.- Postanowiłem. Zatrzymałem się i otworzyłem bramę, wjechałem na swoją posesję i zaparkowałem motor w garażu, przed drzwiami zobaczyłem Louisa
-Dłużej się nie dało?- Powitał mnie chłodno.
-Wybacz księżniczko, że musiałaś czekać. -Szyderczo się uśmiechnąłem, widząc irytacje na twarzy Tomlinsona.
-Stary, twój ojciec pytał się jak ci idzie, powiedzieliśmy, że dobrze, ale zapewne i tak możesz spodziewaj się kontroli, więc teraz musisz mega uważać, nie możesz popełnić żadnego błędu- Ostrzegł mnie, nie zwracając uwagi na to co powiedziałem
-Już za późno- Obwieściłem
-Jak to?- Twarz Louisa była wyraźnie zaniepokojona
-Dzisiaj mieliśmy mały incydent z tosterem, ale to nic takiego- Zapewniłem go
-Harry!- Rzekł z zaciśniętymi zębami
-No co... Nic takiego się nie stało-Wymamrotałem, gdy wchodziliśmy do domu- Mam nadziej- Dodałem nieco ciszej
-Powinieneś być ostrożniejszy w przeciwnym razie może stać się jej krzywda- Skarcił mnie
-Wiem, wiem, ale gdy tylko jest blisko mnie nie liczy się nic prócz niej, ona jest wyjątkowa i doskonała pod każdym względem jest po prostu idealna nigdy nie spotkałem...-Nie dokończyłem bo Lou mi przerwał
-O nie- Westchnął. Spojrzałem na niego pytającym wzrokiem- Tylko nie to- Mówił jakby do siebie-Harry ty się zakochałeś!- Oznajmił zmartwiony
-To niemożliwe my nie możemy kochać- Przypomniałem
- Zdarzają się wyjątki i Ty niestety najwyraźniej należysz do nich- Jego twarz przybrała grobowy wyraz. Zamurowało mnie nigdy nie byłem zakochany i nie wiedziałem jak to jest w przeciwieństwie do Louisa on kiedyś już był zakochany i przez to o mało nie zginął.
-Jak mogę się z tego wyleczyć?- Zapytałem zszokowany.
-Można wyleczyć się tylko z tego co tak naprawdę nie ma znaczenia natomiast prawdziwa miłość jest nieuleczalna...- Tomilnson zamyślił się- Nikt nie może się o tym dowiedzieć, musisz nauczyć się to ukrywać pomogę ci. 1 lekcja nie rozgaduj się, gdy mówisz o Stelli wtedy jesteś za bardzo rozmarzony, a to widać, lekcja 2 staraj się o niej nie myśleć... tak często, lekcja 3 staraj się być neutralny w stosunku do niej. Przestrzegaj tych 3 zasad, a uda ci się wyjść z tego cało może nie popełnisz tego samego błędu co ja...- Tomilnson znowu odpłynął..
-Postaram się- Odparłem, chodź nie byłem pewien tego czy się mi to uda - Zagramy?- Wskazałem na playstation 4 chcąc rozrzedzić atmosferę.
-Jasne, tylko Harry naprawdę musisz uważać- Jeszcze raz ostrzegł mnie Louis. Pokiwałem głową i włączyłem grę.
___________________________________________________________________________________
Hejka:)
Chcę wam polecić bloga mojej siostry Caroline czytając go na pewno nie będzie się wam nudzić. Opowiadanie jest ciekawe, zabawne, intrygujące i tajemnicze. Naprawdę warte polecenia wbijajcie <3 →. "Tajemnica Anioła"
Wyszliśmy na dwór skierowaliśmy się w stronę ścigacza. Wsiedliśmy na niego i odjechaliśmy. Harry postanowił, że pojedziemy do niego, ja i tak miałam już kłopoty, więc zgodziłam się. Na miejsce dojechaliśmy po 15 min, zobaczyłam piękny dom.
-WoW !!- Powiedziałam.Harry Uśmiechnął się.
-Chodź - Powiedział i pociągnął mnie za rękę.
- Harry, a twoi rodzice i Gemma nie będą mieli nic przeciwko? - Zapytałam
-Yymmm... Nie, wręcz przeciwnie ojciec się nawet ucieszy- Odrzekł
- A matka i Gemm?- Dalej pytałam
-Nie wiem. Nigdy jej nie poznałem, a Gemma udziela dzisiaj korków- Odrzekł i wzruszył ramionami
- Przykro mi- Rzekłam
-Ona i tak mnie nie obchodzi- Powiedział z pogardą.
- Harry jak możesz tak mówić- Oburzyłam się
-Normalnie-Odpowiedział bez skrępowania, otworzył bramkę i dodał- Chodź ojca i tak nie ma.
-No dobra- Poddałam się.
W środku zobaczyłam przedpokój i śliczne schody prowadzące na górę.
-Chodź oprowadzę cię- Rzucił i skierował się w prawo. To zapewne salon pomyślałam, był nie samowity nowoczesny, wielki , a zarazem taki przytulny. Chłopak nic nie mówił tylko poszedł dalej, kuchnia wspaniała kuchnia miała wszystko o czym każdy kucharz by marzył, weszliśmy na pierwsze piętro i Styles pokazał mi łazienkę, od razu pomyślałam o ciepłej kąpieli, miałam ogromną ochotę zanurzyć się w gorącej wodzie, z dala od mojej zwariowanej rodzinki w bezpiecznym miejscu, gdzie nie mogliby mnie znaleźć- W łazience Harrego- Trochę dziwnie brzmi, ale tu w domu Harrego w jego łazience, kuchni, salonie, sypialni, na schodach wszędzie, ale to wszędzie jestem bezpieczna. Jesteśmy tu tylko ja i Harry i nikt inny kto mógłby skrzywdzić mnie albo jego
-Najlepsze zostawiłem na koniec- z rozmyślań wyrwał mnie głos chłopaka. Uśmiechnęłam się i ruszyłam za nim. Po chwili zatrzymaliśmy się przed brązowymi drzwiami.
-To tutaj moja wisienka na torcie- Powiedział z wielkim uśmiechem na twarzy, otworzył drzwi i moim oczom ukazała się oszałamiająca sypialnia
- Idealna- Powiedziałam. Harremu uśmiech nie schodził z twarzy
- Miałem nadzieje, że ci się spodoba- Wyznał i objął mnie w talii -Jesteś głodna? Zrobię ci coś do jedzenia. Lubisz tosty?- Zapytał
- Jasne, pomogę ci - Uśmiechnęłam się
-Nie, mam lepszy pomysł, kto pierwszy w kuchni ten robi jedzenie co ty na to? - Zaproponował Styles
-Nie, to będzie niesprawiedliwe - Zaprotestowałam
-Niby dlaczego?- Zdziwił się chłopak
-To twój dom i znasz go lepiej, niż ja i masz mniejsze ryzyko, żeby się potknąć i przewrócić, a znając mnie "osobę, które ciągle ma pecha" to na pewno się wywalę - Oznajmiłam
-Ooo, Nie przesadzaj nie zawsze masz pecha- Harry uśmiechnął się i czule pogładził mnie po policzku. Przyłożyłam swoją rękę do jego dłoni, która wciąż gładziła mój policzek.
- W sumie odkąd cię poznałam to poziom mojego pecha znacznie się zmniejszył - Uśmiechnęłam się.
-Bo ja nie pozwolę cię skrzywdzić- Powiedział, przyciągnął mnie do siebie i zaczął namiętnie całować. Od razu odwzajemniłam pocałunek.
-To co ścigamy się? - Zapytał, gdy skończył mnie całować
-Ok. Dobiegu gotowi, START - Krzyknęłam i zaczął się wyścig na początku wyprzedzałam Harrego i już myślałam, że wygram, ale Harry w ostatniej chwili wyprzedził mnie i pierwszy przekroczył próg kuchni.
-Wygrałem- Zawołał triumfalnie i zaczął śmiesznie tańczyć
-Ok, więc z czym chcesz tosty?- Zapytałam obrażona
-Ja... ym... Ja nie jestem głody- Wyjąkał po chwili zastanowienia
-To po co były te całe zawody? - Zdziwiłam się
-Tak dla zabawy- Uśmiechnął się
- Dobra to gdzie masz chleb?- Zaczęłam rozglądać się po kuchni
-Szafka nad zlewem - Powiedział. Wyciągnęłam chleb i resztę potrzebnych produktów i zabrała, się za przygotowywanie jedzenia. Co jakiś czas ukradkiem spoglądałam na Harrego, który cały czas dokładnie śledził moje ruchy, trochę mnie to krępowało, ale nie dałam tego po sobie poznać. W końcu kanapki były gotowe i włożyłam je do tostera.
-Czekając, aż się zrobią możemy iść do salonu wybrać jakiś film do oglądnięcia co ty na to?- Zaproponował chłopak.
-Mi pasuje, o ile to nie będzie horror - Uprzedziłam
-Zemną nie masz się czego bać, ale jeśli nie chcesz oglądać horroru, to nie ma sprawy oglądniemy coś innego -Zapewnił mnie.
-To dobrze może jakąś komedie- Uśmiechnęłam się siadając na kanapie
- Co powiesz na "Straszny film 1"?- Zapytał włączając telewizor
-Jasne, klasyk zawsze spoko- Odpowiedziałam.
Początkowa scena rozbawiła mnie do łez. Nie zdawałam sobie sprawy z upływu czasu. Nagle Harry gwałtownie pobiegł do kuchni.
-Co się stało? - Krzyknęłam zaniepokojona.
-Nic, nic siedź ja idę po tosty- Rzekł, więc ponownie zatopiłam się w filmie. Chłopka nie było już dłuższą chwilę, zatem postanowiłam sprawdzić co z nim i wziąć sobie coś do picia. Gdy byłam już w kuchni zaskoczeniem patrzyłam jak Harry trzyma rozpalony do czerwoności toster, jego dłonie były całe czarne.
-Harry!?- Krzyknęłam przerażona tym co zobaczyłam. Styles spojrzała na mnie i momentalnie odłożył toster, a jego dłonie ponowie przybrały zwyczajną barwę.
-Stella co ty tu robisz? - Chłopaka nerwowo oblizał wargi
-Ja przyszłam sprawdzić co z tobą i przy okazji po coś do picia, ale prawdziwe pytanie brzmi CO TY ROBISZ?!- Mój ton głosu, wciąż był podniesiony
- Ja... No... Ten... Toster się chyba się zepsuł - Wskazał na urządzenie, a ja dopiero teraz zauważyłam wgłębienia w miejscach, gdzie chwilę wcześniej znajdowały się dłonie chłopaka.
-Ale Harry twoje ręce, toster, on cię nie parzył jak?- Próbowałam wszystko złożyć w całość.
-Stell tylko spokojnie, ja ci wszystko wytłumaczę. Styles powoli i spokojnie przesuwał się w moją stronę
-Harry jak ty to...- Zaczęłam, ale nie skończyłam, bo chłopka mi przerwał
-Stell toster jest zimny zepsuł się- Spokojnie próbował mi wytłumaczyć.
-A to?!- Wskazałam na zagłębienia.
-To już było, kiedyś Naill upuścił go na podłogę- Mówił dalej
-Twoje ręce, one były czarne.- Nie ustępowałam
-Wydawało ci się- Uśmiechnął się, jednak w tym uśmiechu było więcej zakłopotania niż spokoju. Mimo tego postanowiłam ustąpić.
-Może masz racje- Powiedziałam, a chłopka wyraźnie odetchnął z ulgą- Zostawmy te tosty już nie jestem głodna- Dodałam
-Dobrze więc wezmę ci coś do picia i możemy wrócić do salonu może być pepsi?- Zapytał
-Jasne- Odpowiedziałam i patrzyłam jak chłopak krząta się po kuchni i nalewa napój do wysokiej szklanki
-Chodźmy-Powiedział, gdy skończył.W salonie znów wróciliśmy do oglądania, jednak ja cały czas miałam obraz Harrego Trzymającego gorący toster i wgłębienia, które później się pojawiły, a może ja sobie to wymyśliłam, może toster faktycznie się zepsuł i był zimny, a wgłębienia już tam był.Aahhhhhhh... Dlaczego to wszystko musi być takie zagmatwanie. Mniejsza z tym lepiej będzie jeśli po prostu nie będę o tym myśleć- Postanowiłam i na powrót wróciłam do fabuły filmu. Po skończonym oglądaniu spojrzałam na swój telefon miałam wiadomość od Caro:
-Stella o co chodzi?-Zaniepokojony Harry również wstał.
-O 16 jestem umówiona w parku z Care, a jest już 15:40 nie zdążę - Zaczęłam panikować.
-Spokojnie zdążysz zawiozę cię- Harry objął mnie w talii i słodko się uśmiechnął.
-Dzięki- Jego zniewalający uśmiech od razu mnie uspokoił i sprawił, że ja też się uśmiechnęłam- Powinniśmy już jechać- Dodałam po dłuższej chwili.
-Dobrze- Rzekł i skierował się w stronę wyjścia. Podążyłam za nim
***Oczami Harrego*** :
Całą drogę powrotną z parku myślałem o tym, że wszystko zepsułem, i że powinienem byś ostrożniejszy, ale to nie możliwe gdy jestem ze Stellą. Ona sprawia, że nie mogę myśleć o niczym inny jak tylko o niej i czy jest bezpieczna co myśli, czuje. To dziwne uczucie, gdy komuś niemożna czytać w myślach tak jak wszystkim innym kiedy tylko się chce, ale wiem, , że to przez jej dar, a może i przekleństwo? Dla mojego ojca to z pewnością dar, a dla niej... Hymmm... Dla niej być może to drugie... Nie o czym ja myślę Stella ma dar, tak to dar nie przekleństwo. Zresztą teraz to już nie ważne bo wszystko zepsułem. Mam nadzieję, że Stella się nie wystraszyła, oby ojciec się o tym nie dowiedział w przeciwnym razie mógłby mnie od niej odsunąć,a wtedy inni mogliby ją skrzywdzić , ale nie pozwolę na to.- Postanowiłem. Zatrzymałem się i otworzyłem bramę, wjechałem na swoją posesję i zaparkowałem motor w garażu, przed drzwiami zobaczyłem Louisa
-Dłużej się nie dało?- Powitał mnie chłodno.
-Wybacz księżniczko, że musiałaś czekać. -Szyderczo się uśmiechnąłem, widząc irytacje na twarzy Tomlinsona.
-Stary, twój ojciec pytał się jak ci idzie, powiedzieliśmy, że dobrze, ale zapewne i tak możesz spodziewaj się kontroli, więc teraz musisz mega uważać, nie możesz popełnić żadnego błędu- Ostrzegł mnie, nie zwracając uwagi na to co powiedziałem
-Już za późno- Obwieściłem
-Jak to?- Twarz Louisa była wyraźnie zaniepokojona
-Dzisiaj mieliśmy mały incydent z tosterem, ale to nic takiego- Zapewniłem go
-Harry!- Rzekł z zaciśniętymi zębami
-No co... Nic takiego się nie stało-Wymamrotałem, gdy wchodziliśmy do domu- Mam nadziej- Dodałem nieco ciszej
-Powinieneś być ostrożniejszy w przeciwnym razie może stać się jej krzywda- Skarcił mnie
-Wiem, wiem, ale gdy tylko jest blisko mnie nie liczy się nic prócz niej, ona jest wyjątkowa i doskonała pod każdym względem jest po prostu idealna nigdy nie spotkałem...-Nie dokończyłem bo Lou mi przerwał
-O nie- Westchnął. Spojrzałem na niego pytającym wzrokiem- Tylko nie to- Mówił jakby do siebie-Harry ty się zakochałeś!- Oznajmił zmartwiony
-To niemożliwe my nie możemy kochać- Przypomniałem
- Zdarzają się wyjątki i Ty niestety najwyraźniej należysz do nich- Jego twarz przybrała grobowy wyraz. Zamurowało mnie nigdy nie byłem zakochany i nie wiedziałem jak to jest w przeciwieństwie do Louisa on kiedyś już był zakochany i przez to o mało nie zginął.
-Jak mogę się z tego wyleczyć?- Zapytałem zszokowany.
-Można wyleczyć się tylko z tego co tak naprawdę nie ma znaczenia natomiast prawdziwa miłość jest nieuleczalna...- Tomilnson zamyślił się- Nikt nie może się o tym dowiedzieć, musisz nauczyć się to ukrywać pomogę ci. 1 lekcja nie rozgaduj się, gdy mówisz o Stelli wtedy jesteś za bardzo rozmarzony, a to widać, lekcja 2 staraj się o niej nie myśleć... tak często, lekcja 3 staraj się być neutralny w stosunku do niej. Przestrzegaj tych 3 zasad, a uda ci się wyjść z tego cało może nie popełnisz tego samego błędu co ja...- Tomilnson znowu odpłynął..
-Postaram się- Odparłem, chodź nie byłem pewien tego czy się mi to uda - Zagramy?- Wskazałem na playstation 4 chcąc rozrzedzić atmosferę.
-Jasne, tylko Harry naprawdę musisz uważać- Jeszcze raz ostrzegł mnie Louis. Pokiwałem głową i włączyłem grę.
___________________________________________________________________________________
Hejka:)
Chcę wam polecić bloga mojej siostry Caroline czytając go na pewno nie będzie się wam nudzić. Opowiadanie jest ciekawe, zabawne, intrygujące i tajemnicze. Naprawdę warte polecenia wbijajcie <3 →. "Tajemnica Anioła"
poniedziałek, 5 stycznia 2015
Rozdział 3
Wyszliśmy ze szkoły i skierowaliśmy się na jej tył. Nagle ze szkoły wybiegła Caroline, pociągnęłam Harrego za rękę, by się zatrzymał. Gdy Caro była już blisko nas powiedziałam :
- Nawet nie próbuj mnie zatrzymywać
-Nie miałam nawet takiego zamiaru- Zaśmiała się Care.- Chciałam po prostu zapytać czy pójdziesz ze mną do skate-parku, bo o umówiłam się tam jednym chłopakiem i nie chce iść sama- Patrzyła na mnie błagalnym wzrokiem.
-Pewnie- Uśmiechnęłam się
-Dziękuje jesteś najlepsza- Caroline podskoczyła z radości.
-Stella no chodź już... - Ponaglił Harrry
-Idę- Odrzekłam i nagle ze szkoły wybiegł Cody. Styles od razu złapał mnie za rękę i pociągnął za sobą. Nie sprzeciwiłam się.
-Boje się- Szepnęłam. Harry przysunął mnie bliżej siebie, a jego skora stała się jeszcze cieplejsza
-Wszystko będzie dobrze- Uspokajał mnie- Obiecuje..-Dodał ciszej i zatrzymał się- idź spotkamy się na parkingu- Oznajmił. Spojrzałam nerwowo na Caroline.
- Nie. Ja się tym zajmę, a wy idźcie oboje - Powiedziała Caro i popatrzyła na Harrego. Styles chciał coś powiedzieć ale Caroline była szybsza - Słyszałam jak mówił, że się mu podobam. Harry powinieneś na wszelki wypadek być ze Stellą jeśli mój plan by nie wypali, a teraz idźcie. No już- Pospieszyła nas Caro. Harry kiwnął głową i znów złapał moją rękę tym razem jego skóra była już nieco chłodniejsza
-Twoja przyjaciółka ma racje-Rzekł
-Ale Harry...-Oburzyłam się
-Dam sobie rade- Uśmiechnęła się Caro. Styles pociągnął mnie za sobą. Protestowałam, gdy Harry szliśmy po chodniku. Jednak po dłuższej chwili zrozumiałam, że nie robi to na nim wrażenia i, że raczej mnie nie puści, więc zaprzestałam i spokojnie za nim podążałam, aż do parkingu na którym jak się później okazało stał jego motor.
-Nigdy na to nie wsiądę- Wskazałam palcem na czarnego ścigacza
-Nie masz wyjścia- Uśmiechnął się chłopak, złapał mnie w tali po czym posadził na maszynę i podał mi kask- Chyba, że wolisz sama poczekać tu na swojego kuzyna- Harry wciąż miał na twarzy arogancki uśmiech. Chwyciłam kask i wsunęłam na głowę- Wiedziałem, że zmienisz zdanie-Uśmiech nie schodził mu z twarzy.Jednak w tej chwili przez myśl przemknęła mi postać Codiego, który ma zamiar uderzyć Caroline. Przestraszyłam się.
- Styles!!!- Krzyknęłam. Chłopak popatrzył na mnie pytającym wzrokiem- Boję się o Caro. Wródźmy tam- Rzekłam- Harry nic nie powiedział, lecz wsiadł na motor, odpalił go i pojechaliśmy w stronę szkoły
Na miejscu zobaczyliśmy uśmiechniętego Codiego, który najwyraźniej flirtował z Carolinę, była tam również Gemma ulżyło mi, gdy to zobaczyłam.
-Mówiłem ci, że sobie da rade- Powiedział Harry i zawrócił
Jechaliśmy jeszcze jakiś czas. Całą drogę miałam zamknięte oczy i kurczowo trzymałam się Harrego.Na początku się bałam, ale gdy tylko zamknęłam oczy i przytuliłam się do Stylesa poczułam się spokojniejsza i reszta podróży była wspaniała i to kojące ciepło Harrego, które czułam mimo kurtki. Uwielbiałam je.
-Jesteśmy na miejscu, już możesz mnie puścić i otworzyć oczy- Powiedział i delikatnie złapał moje ręce przymocowane do jego umięśnionego brzucha co doskonale mogłam wyczuć przez koszule, zdziwił mnie fakt, iż chłopak miał rozpiętą czarną skórzana kurtkę pomimo tego, że na dworze było chłodno, a my jechaliśmy motorem.Nie zastanawiając się dłużej zdjęłam kask, zsiadłam z motoru i spojrzałam na budynek przed nami była to nie wielka pizzeria '' Eat Me''.
-Lubie tu czasem przyjeżdżać, żeby pomyśleć - Powiedział Harry, gdy byliśmy już w środku, złapał mnie w tali- A i przy okazji podoba mi się ,gdy jesteś taka zadziorna- Dodał pochylając się nad moim uchem i delikatnie muskając wargami mój policzek.Nic nie odpowiedziałam, tylko poczułam jak moje policzki robią się czerwone, przygryzłam wargę, Styles widząc to uśmiechnął się i chwycił mnie za rękę.
- Znajdź wolny stolik, a ja zamówię coś do picia. Na co masz ochotę? - Zapytał
-Poproszę wodę niegazowaną - Odpowiedziałam i skierowałam się, w stronę wolnego stolika z tyłu sali
Po chwili siedziałam już przy danym stoliku i czekałam na Harrego. Kilka minut później chłopak siedział naprzeciwko mnie z dwoma szklankami wody, jedną podał mi.
-Stell...-Zaczął chłopak
-Tak- Uśmiechnęłam się
-Skoro, twoja ciotka i kuzynostwo są dla ciebie tacy chamscy to dlaczego z nimi mieszkasz, nie masz innej rodziny?- Zagadnął Harry- Jeśli nie chcesz odpowiadać to niema sprawy -Dodał szybko.
-Tak na prawdę to tylko oni chcieli mnie przygarnąć po śmierci rodziców, nikt inny z rodzimy nie chciał mieć ze mną do czynienia. Wszyscy myśleli,że skoro jetem jedynaczką to jestem rozpuszczona i będę sprawiać kłopoty. Na szczęście za 4 miesiące, a dokładnie 12 lutego skończę 18 lat i będę miała dostęp do konta, które rodzice mi założyli z tego co wiem zebrała się tam już niezła sumka i z dzięki tym pieniądzom uwolnię się od tych chorych ludzi - Uśmiechnęłam się i spojrzałam na Stylesa
-4 miesiące męczarni - Powiedział w końcu- No, ale teraz masz mnie -Uśmiechnął się i puścił mi oczko, jego piękne zielone oczy, są idealne on jest idealny- Zamyśliłam się
-Stell zaczekaj chwilkę- Powiedział zdenerwowany, gdy do pizzerni weszli jacyś 3 faceci. Wyglądało na to, że Harry ich znał.
-Dobrze-Zgodziłam się.
Chłopak wstał i podszedł do nich...Chyba się kłócili bo Styles zaciskał pięści tamci również. Patrzyłam raz na Harrego raz na tamtych trzech w pewnej chwili zauważyłam, że Styles otworzył dłoń, a na jej wewnętrznej części formuje się taka jakby czerwono - czarna kula mocy wszyscy czworo spojrzeli na mnie i kula Harrego od razu znikła, chłopak dłużej nie zważając na tamtych ruszył w moją stronę jego twarz była zaniepokojona i zdenerwowana.
***
Oczami Harrego:
-O nie to znowu oni. Szlak! Miałem nadzieje, że tym razem się do mnie nie przyczepia, ale jak zwykle muszą namieszać, że też mój ojciec im na to pozwolił.- Pomyślałem
-Stell zaczekaj chwilkę- Przeprosiłem dziewczynę
-Dobrze- Odpowiedziała, a ja wstałem i ruszyłem w stronę Bena, Jacka, Chucka dobrze, że są tacy tępi i nie zauważyli nas pierwsi.
-Co za miłe spotkanie- Zakpiłem, gdy byłem już przy nich
- Taa... Dobrze, że jesteś- Powiedział Ben
-Mieliśmy nadzieję cię tu znaleźć - Dodał Jack
-Jak miło - Uśmiechnąłem się - Czego chcecie- Dodałem nieco ostrzej.
-Przyszliśmy sprawdzić jak ci idzie ze... Stellą ? Dobrze mówię? - Zapytał Chuck
-Tak. Świetnie, a teraz już sobie idźcie - Mówiąc to zacisnąłem pięści
-Nie tak szybko mój drogi- Rzekł Jack- Chcemy się przywitać z tą ślicznotką- Jego usta wykrzywiły się w uśmiech
-Nie pozwolę wam się do niej zbliżyć- Warknąłem
-Tak, a co nam zrobisz - Zapytał Ben i zacisnął pięści
-Zaraz się przekonacie - Odrzekłem otworzyłem pięść i zacząłem formować kule mocy
-Uspokój się Styles chyba nie chcesz, żeby ona dowiedziała kim jesteś i po co tu przybyłeś - Powiedział Jack i spojrzał na Stelle. Ja również na nią spojrzałem i uświadomiłem sobie, że ona cały cas się na nas patrzy, szybko zacisnąłem pięść by moja kula mocy zniknęła, jeszcze raz spojrzałem na tępą trójkę i nie zwracając już na nich uwagi ruszyłem w stronę dziewczyny chciałem jak najszybciej ją stąd zabrać. Nie mogła dowiedzieć się kim jestem. Nie jeszcze nie teraz.
-Musimy już iść- Oznajmiłem, gdy znalazłem się przy niej
-Tak masz rację- Przytaknęła. Ulżyło mi. Bałem się, że bedzię się wypytywać o co chodzi i dlaczego, ale na szczęście nic takiego się nie wydarzyło. Ona po prostu wstała i ruszyła za mną do wyjścia.
___________________________________________________________________________________
Hejka :)
Postanowiłam dodać coś nowego "Oczami Harrego". Nie wiem czy wam się podoba, ale ja uważam , że jest całkiem spoko. Napiszcie co sądzicie :) Pa <3
- Nawet nie próbuj mnie zatrzymywać
-Nie miałam nawet takiego zamiaru- Zaśmiała się Care.- Chciałam po prostu zapytać czy pójdziesz ze mną do skate-parku, bo o umówiłam się tam jednym chłopakiem i nie chce iść sama- Patrzyła na mnie błagalnym wzrokiem.
-Pewnie- Uśmiechnęłam się
-Dziękuje jesteś najlepsza- Caroline podskoczyła z radości.
-Stella no chodź już... - Ponaglił Harrry
-Idę- Odrzekłam i nagle ze szkoły wybiegł Cody. Styles od razu złapał mnie za rękę i pociągnął za sobą. Nie sprzeciwiłam się.
-Boje się- Szepnęłam. Harry przysunął mnie bliżej siebie, a jego skora stała się jeszcze cieplejsza
-Wszystko będzie dobrze- Uspokajał mnie- Obiecuje..-Dodał ciszej i zatrzymał się- idź spotkamy się na parkingu- Oznajmił. Spojrzałam nerwowo na Caroline.
- Nie. Ja się tym zajmę, a wy idźcie oboje - Powiedziała Caro i popatrzyła na Harrego. Styles chciał coś powiedzieć ale Caroline była szybsza - Słyszałam jak mówił, że się mu podobam. Harry powinieneś na wszelki wypadek być ze Stellą jeśli mój plan by nie wypali, a teraz idźcie. No już- Pospieszyła nas Caro. Harry kiwnął głową i znów złapał moją rękę tym razem jego skóra była już nieco chłodniejsza
-Twoja przyjaciółka ma racje-Rzekł
-Ale Harry...-Oburzyłam się
-Dam sobie rade- Uśmiechnęła się Caro. Styles pociągnął mnie za sobą. Protestowałam, gdy Harry szliśmy po chodniku. Jednak po dłuższej chwili zrozumiałam, że nie robi to na nim wrażenia i, że raczej mnie nie puści, więc zaprzestałam i spokojnie za nim podążałam, aż do parkingu na którym jak się później okazało stał jego motor.
-Nigdy na to nie wsiądę- Wskazałam palcem na czarnego ścigacza
-Nie masz wyjścia- Uśmiechnął się chłopak, złapał mnie w tali po czym posadził na maszynę i podał mi kask- Chyba, że wolisz sama poczekać tu na swojego kuzyna- Harry wciąż miał na twarzy arogancki uśmiech. Chwyciłam kask i wsunęłam na głowę- Wiedziałem, że zmienisz zdanie-Uśmiech nie schodził mu z twarzy.Jednak w tej chwili przez myśl przemknęła mi postać Codiego, który ma zamiar uderzyć Caroline. Przestraszyłam się.
- Styles!!!- Krzyknęłam. Chłopak popatrzył na mnie pytającym wzrokiem- Boję się o Caro. Wródźmy tam- Rzekłam- Harry nic nie powiedział, lecz wsiadł na motor, odpalił go i pojechaliśmy w stronę szkoły
Na miejscu zobaczyliśmy uśmiechniętego Codiego, który najwyraźniej flirtował z Carolinę, była tam również Gemma ulżyło mi, gdy to zobaczyłam.
-Mówiłem ci, że sobie da rade- Powiedział Harry i zawrócił
Jechaliśmy jeszcze jakiś czas. Całą drogę miałam zamknięte oczy i kurczowo trzymałam się Harrego.Na początku się bałam, ale gdy tylko zamknęłam oczy i przytuliłam się do Stylesa poczułam się spokojniejsza i reszta podróży była wspaniała i to kojące ciepło Harrego, które czułam mimo kurtki. Uwielbiałam je.
-Jesteśmy na miejscu, już możesz mnie puścić i otworzyć oczy- Powiedział i delikatnie złapał moje ręce przymocowane do jego umięśnionego brzucha co doskonale mogłam wyczuć przez koszule, zdziwił mnie fakt, iż chłopak miał rozpiętą czarną skórzana kurtkę pomimo tego, że na dworze było chłodno, a my jechaliśmy motorem.Nie zastanawiając się dłużej zdjęłam kask, zsiadłam z motoru i spojrzałam na budynek przed nami była to nie wielka pizzeria '' Eat Me''.
-Lubie tu czasem przyjeżdżać, żeby pomyśleć - Powiedział Harry, gdy byliśmy już w środku, złapał mnie w tali- A i przy okazji podoba mi się ,gdy jesteś taka zadziorna- Dodał pochylając się nad moim uchem i delikatnie muskając wargami mój policzek.Nic nie odpowiedziałam, tylko poczułam jak moje policzki robią się czerwone, przygryzłam wargę, Styles widząc to uśmiechnął się i chwycił mnie za rękę.
- Znajdź wolny stolik, a ja zamówię coś do picia. Na co masz ochotę? - Zapytał
-Poproszę wodę niegazowaną - Odpowiedziałam i skierowałam się, w stronę wolnego stolika z tyłu sali
Po chwili siedziałam już przy danym stoliku i czekałam na Harrego. Kilka minut później chłopak siedział naprzeciwko mnie z dwoma szklankami wody, jedną podał mi.
-Stell...-Zaczął chłopak
-Tak- Uśmiechnęłam się
-Skoro, twoja ciotka i kuzynostwo są dla ciebie tacy chamscy to dlaczego z nimi mieszkasz, nie masz innej rodziny?- Zagadnął Harry- Jeśli nie chcesz odpowiadać to niema sprawy -Dodał szybko.
-Tak na prawdę to tylko oni chcieli mnie przygarnąć po śmierci rodziców, nikt inny z rodzimy nie chciał mieć ze mną do czynienia. Wszyscy myśleli,że skoro jetem jedynaczką to jestem rozpuszczona i będę sprawiać kłopoty. Na szczęście za 4 miesiące, a dokładnie 12 lutego skończę 18 lat i będę miała dostęp do konta, które rodzice mi założyli z tego co wiem zebrała się tam już niezła sumka i z dzięki tym pieniądzom uwolnię się od tych chorych ludzi - Uśmiechnęłam się i spojrzałam na Stylesa
-4 miesiące męczarni - Powiedział w końcu- No, ale teraz masz mnie -Uśmiechnął się i puścił mi oczko, jego piękne zielone oczy, są idealne on jest idealny- Zamyśliłam się
-Stell zaczekaj chwilkę- Powiedział zdenerwowany, gdy do pizzerni weszli jacyś 3 faceci. Wyglądało na to, że Harry ich znał.
-Dobrze-Zgodziłam się.
Chłopak wstał i podszedł do nich...Chyba się kłócili bo Styles zaciskał pięści tamci również. Patrzyłam raz na Harrego raz na tamtych trzech w pewnej chwili zauważyłam, że Styles otworzył dłoń, a na jej wewnętrznej części formuje się taka jakby czerwono - czarna kula mocy wszyscy czworo spojrzeli na mnie i kula Harrego od razu znikła, chłopak dłużej nie zważając na tamtych ruszył w moją stronę jego twarz była zaniepokojona i zdenerwowana.
***
Oczami Harrego:
-O nie to znowu oni. Szlak! Miałem nadzieje, że tym razem się do mnie nie przyczepia, ale jak zwykle muszą namieszać, że też mój ojciec im na to pozwolił.- Pomyślałem
-Stell zaczekaj chwilkę- Przeprosiłem dziewczynę
-Dobrze- Odpowiedziała, a ja wstałem i ruszyłem w stronę Bena, Jacka, Chucka dobrze, że są tacy tępi i nie zauważyli nas pierwsi.
-Co za miłe spotkanie- Zakpiłem, gdy byłem już przy nich
- Taa... Dobrze, że jesteś- Powiedział Ben
-Mieliśmy nadzieję cię tu znaleźć - Dodał Jack
-Jak miło - Uśmiechnąłem się - Czego chcecie- Dodałem nieco ostrzej.
-Przyszliśmy sprawdzić jak ci idzie ze... Stellą ? Dobrze mówię? - Zapytał Chuck
-Tak. Świetnie, a teraz już sobie idźcie - Mówiąc to zacisnąłem pięści
-Nie tak szybko mój drogi- Rzekł Jack- Chcemy się przywitać z tą ślicznotką- Jego usta wykrzywiły się w uśmiech
-Nie pozwolę wam się do niej zbliżyć- Warknąłem
-Tak, a co nam zrobisz - Zapytał Ben i zacisnął pięści
-Zaraz się przekonacie - Odrzekłem otworzyłem pięść i zacząłem formować kule mocy
-Uspokój się Styles chyba nie chcesz, żeby ona dowiedziała kim jesteś i po co tu przybyłeś - Powiedział Jack i spojrzał na Stelle. Ja również na nią spojrzałem i uświadomiłem sobie, że ona cały cas się na nas patrzy, szybko zacisnąłem pięść by moja kula mocy zniknęła, jeszcze raz spojrzałem na tępą trójkę i nie zwracając już na nich uwagi ruszyłem w stronę dziewczyny chciałem jak najszybciej ją stąd zabrać. Nie mogła dowiedzieć się kim jestem. Nie jeszcze nie teraz.
-Musimy już iść- Oznajmiłem, gdy znalazłem się przy niej
-Tak masz rację- Przytaknęła. Ulżyło mi. Bałem się, że bedzię się wypytywać o co chodzi i dlaczego, ale na szczęście nic takiego się nie wydarzyło. Ona po prostu wstała i ruszyła za mną do wyjścia.
___________________________________________________________________________________
Hejka :)
Postanowiłam dodać coś nowego "Oczami Harrego". Nie wiem czy wam się podoba, ale ja uważam , że jest całkiem spoko. Napiszcie co sądzicie :) Pa <3
poniedziałek, 24 listopada 2014
Rodział 2
Do domu wróciłam dosyć późno wiedziałam, że i tak dostanie mi się od "rodziny" . Było już po 20, gdy przekroczyłam próg nadzieje, iż wszyscy już śpią. Jednak w drzwiach przywitała mnie ciotka.
-Gdzie byłaś tak długo- Zaczęła.
- Z przyjaciółmi w kawiarni - Odrzekłam.
- I co tam robiliście- Przesłuchiwała mnie ciotka.
-Siedzieliśmy i gadaliśmy- Mówiłam prawdę.
- Tak? A może obmyślaliście kogo jutro upokorzyć, czy mnie czy Kim - Wtrącił się Cody, który właśnie stanął obok ciotki.Nic nie odpowiedziałam tylko spuściłam głowę, wiedziałam co się zaraz stanie.
-Ty wstrętna żmijo.- Krzyknęła ciotka i uderzyła mnie w policzek.- Przygarnęłam cię daje ci dach nad głową, utrzymuję cię z własnych pieniędzy, a ty tak się mi odpłacasz.- Kontynuowała ciotka wymierzając mi drugi policzek.
-Przecież to nie moja wina-Powiedziałam
-Niee!? A kogo? Przecież to ty zawsze przyciągasz wszystko co złe, gdy ktoś jest blisko ciebie zawsze przydarza się mu coś złego- Krzyczała ciotka
-Ja nie robię tego specjalnie.- Tłumaczyłam się.
-Żałuje, że cię przygarnęłam po śmieci mojej siostry i jej męża, mogłam cię oddać do domu dziecka-Wycedziła przez zęby ciotka
-Nie martw się jeszcze rok i nie będziesz już musiała mnie utrzymywać, ani oglądać- Obwieściłam i pobiegłam do swojego pokoju.
Jak ja jej nie cierpię - Rozmyślałam-. Dla czego ona tak bardzo mnie nienawidzi, od zawsze starała się mnie tłumić co świetnie jej wychodzi, zawsze wmawiała mi, iż jestem najgorsza. Nie chce już tak żyć mam tego dosyć. Na szczęście w przyszłym roku się to zmieni. Będę mieć już 18 lat i pełny dostęp do konta, które rodzice założyli specjalnie dla mnie.-Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki wziąć prysznic. Po 20 minutach leżałam już w łóżku nie mogąc doczekać się jutra i spotkania z Harrym. Czemu przed snem myślę właśnie o nim? Przecież znam go dopiero 1 dzień, jest w nim coś co przyciąga. Jest inny, niż wszyscy, jest mroczny, tajemniczy, a zarazem bardzo miły i sympatyczny. Hymmm...jeszcze żaden chłopak nie pociągał mnie tak jak on pociągał. Zasnęłam.
***
Gdy weszłam do szkoły Harry od razu do mnie podszedł.
-Hej piękna - Przywitał się.
-Hej- Odpowiedziałam
-Jak tam - Zapytał
-Dobrze dziękuje- Odparłam
-To świetnie chodź przedstawie cię moim kumplom- Oznajmił i dotknął moich pleców. Gdy poczułam przez bluzkę jego ciepło od razu poczułam się pewniej. Chwilę później staliśmy już przy czwórce chłopaków, była tam również Caroline, która przywitała mnie pierwsza.
-Cześć Stell. Co tam u ciebie?- Zagadnęła
-Hej wszystko w porządku, a u ciebie?- Odrzekłam
-Też spoko- Uśmiechnęła się
-Ok, Wy się już znacie-Przerwał nam Styles,-a to jest Zayn- Wskazał na bruneta z ciemną karnacją- To Louis- Przedstawił szatyna o niebieskich oczach- To Liam- Pokazał na brązowo-okiego szatyna- A Nailla już znasz- Blondyn uśmiechnął się do mnie na co również odpowiedziałam uśmiechem
- Miło nam cię poznać - Powiedział Zayn
- Mi was również- Rzekłam.Dalszą rozmowę przerwał jednak dzwonek na lekcje
- Do zobaczenia później- krzyknął Louis na pożegnanie i razem z Zaynem i Liamem udali się do swojej klasy byli oni bowiem starsi od nas o rok
Gdy ja, Harry i Caroline zostaliśmy już sami podbiegła do nas Gemma
-Hejka dziewczyny-zawołała radośnie
-Cześć- odpowiedziałyśmy
-Sorki Harry teraz moja kolej-oznajmiła i spojrzała na Stylesa, który skarcił ją wzrokiem
- Yyy... to znaczy chodzicie już do klasy- Poprawiła się i znów spojrzała na Harrego
-Tak idźcie- Odezwał się w końcu
- A ty?-Zaciekawiłam się. Zachowywał się dziwnie . Było to coś dziwnego ale leżało w jego naturze...
-Ja? Ja muszę coś załatwić na mieście -Odparł zamyślony, pełen niepokoju.
-Nie idziesz na lekcje?-Zapytałam zaciekawiona. I spojrzałam mu w oczy, ten błysk nie zdawał się mieć końca.Ten sposób jaki na mnie patrzył .. To było coś nie do opisania.
-Nie i dzisiaj już nie wrócę do szkoły- Oznajmił
- Idę z tobą bo czuje że, wpakujesz się w kłopoty - Łobuzersko się uśmiechnęłam.
- To nie jest najlepszy pomysł - Rzekł .
-Tak. Stella lepiej nie idź - Wtrąciła się Gemma.
-Ale jeśli pójdziesz to kto mnie obroni? - Powiedziałam to cicho , ale najwidoczniej to usłyszał bo się uśmiechnął. Ale jakim cudem.. I w tej chwili spostrzegłam jak przerażająco się na niego gapię, więc odwróciłam wzrok ...
-Ofiaro do mnie !! - krzyknęła prawie przez cały korytarz Kim... Nienawidzę jej ! Harry chciał mnie zasłonić ale zatrzymałam go ręką ( był taki ciepły ) chciałam zaoszczędzić sobie kary i podeszłam do niej...
-Może grzeczniej? - Szepnęłam.Kim słysząc to zmarszczyła swoje czoło, na którym była tona pudru. Oczywiście modnie ubrana,wokół swoich nowych koleżanek, nawet nie chciała ma mnie spojrzeć..
- Będzie teraz test z angielskiego. Masz zemną usiąść i dać mi ściągać ! -burknęła
- Nie zamierzam ci podpowiadać..- Odrzekłam chłodnie. Naprawdę się uczyłam na ten test i nie będzie mnie wykorzystywała!! Ale jeśli nie zgodzę na pewno będę ukarana,ale gdy test mnie ominie to teoretycznie uniknę konsekwencji. Jeszcze raz spojrzałam na Kim i podbiegłam do Stylesa, rzucając jej złośliwe spojrzenie
- Harry zabierz mnie stąd.. - Szepnęłam. Chyba zobaczył coś w mych smutnych oczach , chwycił za dłoń i pociągnął w stronę wyjścia..
Oszołomił mnie jego zapach.. To szło mimowolnie...I ten jego UŚMIECH !!
___________________________________________________________________________________
Hejka
Przepraszam, że rozdział taki krótki, ale nie mam czasu..
Kocham <3
-Gdzie byłaś tak długo- Zaczęła.
- Z przyjaciółmi w kawiarni - Odrzekłam.
- I co tam robiliście- Przesłuchiwała mnie ciotka.
-Siedzieliśmy i gadaliśmy- Mówiłam prawdę.
- Tak? A może obmyślaliście kogo jutro upokorzyć, czy mnie czy Kim - Wtrącił się Cody, który właśnie stanął obok ciotki.Nic nie odpowiedziałam tylko spuściłam głowę, wiedziałam co się zaraz stanie.
-Ty wstrętna żmijo.- Krzyknęła ciotka i uderzyła mnie w policzek.- Przygarnęłam cię daje ci dach nad głową, utrzymuję cię z własnych pieniędzy, a ty tak się mi odpłacasz.- Kontynuowała ciotka wymierzając mi drugi policzek.
-Przecież to nie moja wina-Powiedziałam
-Niee!? A kogo? Przecież to ty zawsze przyciągasz wszystko co złe, gdy ktoś jest blisko ciebie zawsze przydarza się mu coś złego- Krzyczała ciotka
-Ja nie robię tego specjalnie.- Tłumaczyłam się.
-Żałuje, że cię przygarnęłam po śmieci mojej siostry i jej męża, mogłam cię oddać do domu dziecka-Wycedziła przez zęby ciotka
-Nie martw się jeszcze rok i nie będziesz już musiała mnie utrzymywać, ani oglądać- Obwieściłam i pobiegłam do swojego pokoju.
Jak ja jej nie cierpię - Rozmyślałam-. Dla czego ona tak bardzo mnie nienawidzi, od zawsze starała się mnie tłumić co świetnie jej wychodzi, zawsze wmawiała mi, iż jestem najgorsza. Nie chce już tak żyć mam tego dosyć. Na szczęście w przyszłym roku się to zmieni. Będę mieć już 18 lat i pełny dostęp do konta, które rodzice założyli specjalnie dla mnie.-Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki wziąć prysznic. Po 20 minutach leżałam już w łóżku nie mogąc doczekać się jutra i spotkania z Harrym. Czemu przed snem myślę właśnie o nim? Przecież znam go dopiero 1 dzień, jest w nim coś co przyciąga. Jest inny, niż wszyscy, jest mroczny, tajemniczy, a zarazem bardzo miły i sympatyczny. Hymmm...jeszcze żaden chłopak nie pociągał mnie tak jak on pociągał. Zasnęłam.
***
Gdy weszłam do szkoły Harry od razu do mnie podszedł.
-Hej piękna - Przywitał się.
-Hej- Odpowiedziałam
-Jak tam - Zapytał
-Dobrze dziękuje- Odparłam
-To świetnie chodź przedstawie cię moim kumplom- Oznajmił i dotknął moich pleców. Gdy poczułam przez bluzkę jego ciepło od razu poczułam się pewniej. Chwilę później staliśmy już przy czwórce chłopaków, była tam również Caroline, która przywitała mnie pierwsza.
-Cześć Stell. Co tam u ciebie?- Zagadnęła
-Hej wszystko w porządku, a u ciebie?- Odrzekłam
-Też spoko- Uśmiechnęła się
-Ok, Wy się już znacie-Przerwał nam Styles,-a to jest Zayn- Wskazał na bruneta z ciemną karnacją- To Louis- Przedstawił szatyna o niebieskich oczach- To Liam- Pokazał na brązowo-okiego szatyna- A Nailla już znasz- Blondyn uśmiechnął się do mnie na co również odpowiedziałam uśmiechem
- Miło nam cię poznać - Powiedział Zayn
- Mi was również- Rzekłam.Dalszą rozmowę przerwał jednak dzwonek na lekcje
- Do zobaczenia później- krzyknął Louis na pożegnanie i razem z Zaynem i Liamem udali się do swojej klasy byli oni bowiem starsi od nas o rok
Gdy ja, Harry i Caroline zostaliśmy już sami podbiegła do nas Gemma
-Hejka dziewczyny-zawołała radośnie
-Cześć- odpowiedziałyśmy
-Sorki Harry teraz moja kolej-oznajmiła i spojrzała na Stylesa, który skarcił ją wzrokiem
- Yyy... to znaczy chodzicie już do klasy- Poprawiła się i znów spojrzała na Harrego
-Tak idźcie- Odezwał się w końcu
- A ty?-Zaciekawiłam się. Zachowywał się dziwnie . Było to coś dziwnego ale leżało w jego naturze...
-Ja? Ja muszę coś załatwić na mieście -Odparł zamyślony, pełen niepokoju.
-Nie idziesz na lekcje?-Zapytałam zaciekawiona. I spojrzałam mu w oczy, ten błysk nie zdawał się mieć końca.Ten sposób jaki na mnie patrzył .. To było coś nie do opisania.
-Nie i dzisiaj już nie wrócę do szkoły- Oznajmił
- Idę z tobą bo czuje że, wpakujesz się w kłopoty - Łobuzersko się uśmiechnęłam.
- To nie jest najlepszy pomysł - Rzekł .
-Tak. Stella lepiej nie idź - Wtrąciła się Gemma.
-Ale jeśli pójdziesz to kto mnie obroni? - Powiedziałam to cicho , ale najwidoczniej to usłyszał bo się uśmiechnął. Ale jakim cudem.. I w tej chwili spostrzegłam jak przerażająco się na niego gapię, więc odwróciłam wzrok ...
-Ofiaro do mnie !! - krzyknęła prawie przez cały korytarz Kim... Nienawidzę jej ! Harry chciał mnie zasłonić ale zatrzymałam go ręką ( był taki ciepły ) chciałam zaoszczędzić sobie kary i podeszłam do niej...
-Może grzeczniej? - Szepnęłam.Kim słysząc to zmarszczyła swoje czoło, na którym była tona pudru. Oczywiście modnie ubrana,wokół swoich nowych koleżanek, nawet nie chciała ma mnie spojrzeć..
- Będzie teraz test z angielskiego. Masz zemną usiąść i dać mi ściągać ! -burknęła
- Nie zamierzam ci podpowiadać..- Odrzekłam chłodnie. Naprawdę się uczyłam na ten test i nie będzie mnie wykorzystywała!! Ale jeśli nie zgodzę na pewno będę ukarana,ale gdy test mnie ominie to teoretycznie uniknę konsekwencji. Jeszcze raz spojrzałam na Kim i podbiegłam do Stylesa, rzucając jej złośliwe spojrzenie
- Harry zabierz mnie stąd.. - Szepnęłam. Chyba zobaczył coś w mych smutnych oczach , chwycił za dłoń i pociągnął w stronę wyjścia..
Oszołomił mnie jego zapach.. To szło mimowolnie...I ten jego UŚMIECH !!
___________________________________________________________________________________
Hejka
Przepraszam, że rozdział taki krótki, ale nie mam czasu..
Kocham <3
sobota, 15 listopada 2014
Rozdział 1
Gdy jechaliśmy przez Holmes Chapels rozglądałam się na wszystkie strony chciałam już teraz rozejrzeć się po okolicy, bo nie wiedziałam czy później będę miała okazje zwiedzić to piękne miasteczko.W końcu zatrzymaliśmy się obok pięknego, dużego pomarańczowego domu, który od dzisiaj miał być naszym. Wysiadłam z taksówki i podeszłam do bagażnika, w którym było moje 4 walizki, co jak co, ale ciotka zawsze dbała, żebyśmy nie chodzili w potarganych ubraniach nie chciała, aby ktoś zarzucał jej, iż nie dba o nas, więc ciotka robiła wszystko, by utrzymać jak najlepsze pozory.Po wejściu do domu w oczy rzuciły mi się ogromne schody prowadzące na 1 i 2 piętro. Ciotka i Kim zajęły 2 piętro, a ja i Cody 1. Na parterze był nasz salon, kuchnia, jadalnia, i łazienka, która zresztą znajdował się na każdym piętrze.
Następnego dnia wstałam dosyć wcześnie, nie chciałam pierwszego dnia spóźnić się do szkoły. Wyjęłam z szafy ulubione czarne poszarpane rurki , czerwoną bokserkę i czarno czerwoną koszule w kratę. To połączenie od zawsze było moim ulubionym.Zeszłam na dół, gdzie zastałam pustą kuchnie. Zrobiłam sobie śniadanie i poszłam do jadalni. Jedząc zastanawiałam się jak będzie wyglądał mój pierwszy dzień w szkole, czy mnie tam zaakceptują, czy znajdę przyjaciół... Z rozmyślań wyrwała mnie ciotka
- Oo jak dobrze cię widzieć, przygotuj śniadanie. Najlepiej omlety. - powiedziała i zawołała moje kuzynostwo.
- Dobrze.- przytaknęłam i zajęłam się pracą. Kilka minut później jedzenie było gotowe, więc zaniosłam je do jadalni, gdzie wszyscy czekali.
- No nareszcie, ile można czekać- Skarcił mnie Cody. Nic nie odpowiedziałam tylko udałam się do swojego pokoju wziąć plecak oraz sprawdzić czy spakowałam dobre książki. Jeszcze raz spojrzałam na plan lekcji, który szkoła wcześniej nam przesłała.
- Hymm... Na pierwszej lekcji mamy angielski w sali 117 z panią Lewis. Ona jest wychowawczynią mojej nowej klasy.Ciekawe czy jest miła- pomyślałam i spojrzałam na telefon była godzina 7:45. Szybko wzięłam plecak i zeszłam na dół Cody i Kim byli już gotowi do wyjścia, toteż złapałam swój płaszcz i udaliśmy się na przystanek, który znajdował się 10 min od naszego domu. Całą drogę milczeliśmy. Na przystanku nie musieliśmy długo czekać, autobus szybko nadjechał. Gdy wsiedliśmy wszystkie oczy patrzyły w naszą stronę, pośpiesznie zajęliśmy wolne miejsca, oczywiście ja siedziałam sama. Na kolejnym przystanku wsiadła dziewczyna, która zajęła wolne miejsce obok mnie.
- Hej, jesteś nowa?- zapytała wesołym głosem.
- Tak- odpowiedziałam nieśmiało.
-Miło mi cię poznać. Nazywam się Gemma Styles. A ty?- ponownie zapytała uśmiechnięta.
-Hej, ja jestem Stella Rowan- powiedziałam i również lekko się uśmiechnęłam.
- Wiesz już, do której klasy będziesz chodzić?- zagadnęła Gemma.
- Um... Tak. Pani Lewis będzie moją wychowawczynią.-odrzekłam
-To świetnie się składa, będziemy razem w klasie- jej uśmiech stał się jeszcze większy. Niestety naszą
pogawędkę przerwał odgłos zatrzymującego się autobusu.
- No to jesteśmy-powiedziała Gemma wstając.- Trzymaj się blisko mnie, nasza szkoła jest wielka.- dodała. Kiwnęłam głową.
***
Do klasy weszłyśmy równo z nauczycielką, która poprosiła mnie i moją kuzynkę na środek.
-To są Stella i Kim.- przedstawiła nas.- Od dziś będą z wami chodzić do klasy. Specjalnie dla was dostawiliśmy ławkę, ale jesteście nowe i na początku możecie się tutaj nie odnaleźć, więc nie będziecie siedzieć razem.-gdy usłyszałam te słowa od razu mi ulżyło- Tak się złożyło, że dzisiaj brakuje dwóch osób, a więc wy zajmiecie ich miejsca. - kontynuowała nauczycielka.- Stella ty usiądziesz obok Gemmy- na mojej twarzy od razu pojawił się śmiech. Spojrzałam na Gem, ona też się uśmiechała.
-Cooo?!!- rozległ się głośny protest. Oczy wszystkich skierowały się w stronę chłopaka, który siedział sam.
-Styles co ci się znów nie podoba- zapytała pani Lewis, przewracając oczami.
-To nie sprawiedliwe!- protestował chłopak.
- Co jest nie sprawiedliwe?- ponownie zadała pytanie nauczycielka
- To, że moja siostra zawsze ma lepiej!- oburzył się.
-Jak to ma lepiej?- spytała kobieta.
-No, dlaczego ja muszę siedzieć z tym czymś- wskazał na Kim, a cała klasa wybuchła śmiechem, ja też nie mogłam się powstrzymać i również zaczęłam się śmiać- A moja siostra z taką super laską.-dokończył i zerknął w moją stronę, gdy klasa wreszcie przestała się śmiać.Nasz wzrok się spotkał, a ja poczułam, że moje policzki oblewają wielkie rumieńce, szybko odwróciłam głowę w przeciwną stronę i wtedy zobaczyłam wyraz twarzy Kim, jeszcze nigdy nie widziałam, żeby była taka wściekła, od razu przestałam się uśmiechać, a moje rumieńce zniknęły w mgnieniu oka.
-Proszę Pani, nie mam zamiaru z nim siedzieć skoro on mnie obraża- oznajmiła zdenerwowana.
- Dobrze, zamień się miejscem ze swoją kuzynką. - rzekła nauczycielka. Wstałam i posłusznie zajęłam miejsce Kim. Gdy się mijałyśmy szturchnęła mnie łokciem, tak, że upuściłam książki. Schyliłam się, aby je podnieść, a ona stanęła w miejscu licząc, iż tym razem klasa będzie śmiała się ze mnie. Jednak nic takiego się nie stało, wszyscy czekali na reakcję chłopaka, który wcześniej drwił z Kim. Jego mina była bardzo poważna, posępnie patrzył na moja kuzynkę, która siedziała już obok Gemmy. Chwilę później, ja również zajęłam swoje miejsce.
-Cześć jestem Harry Styles.- chłopak uśmiechnął się do mnie.
-Cześć, A ja Stella. Miło cię poznać- również uśmiechnęłam się nie śmiało.
-Więc... Skąd jesteś i czy ona naprawdę jest twoją kuzynką?- zadał pytanie.
-Przejechałam z Santa Rosa, to takie małe miasteczko w Kalifornii i.tak ona jest moją kuzynką -wyjaśniłam.
-I chciałaś się tu przenieść?-nie dowierzał Harry.
-W sumie to nie miałam wyjścia, moja ciotka dostała awans w pracy, z którym wiązała się przeprowadzką
tutaj.-odpowiedziałam
-Ciotka? A co na to twoi rodzice?- zapytał Styles
- Moi rodzice nie żyją, zginęli w wypadku, gdy miałam 9 lat- posmutniałam
- Oh, przepraszam- powiedział zakłopotany chłopak
-Nic nie szkodzi. Pogodziłam się już z tym, że więcej ich nie zobaczę.-Próbowałam być silna, ale na samą myśl o nich łzy napłynęły mi do oczu.
-Ym... masz jakieś rodzeństwo?-zmienił temat Harry widząc łzy w moich oczach.
-yyyy... Co? Nie, nie mam rodzeństwa , ale starszego o rok kuzyna nazywa się Cody i również chodzi do tej samej szkoły.-odrzekłam.
-Ja mam siostrę, Gemmę-powiedział
-Jejku, ale ci zazdroszczę. Ja też chciałabym mieć siostrę- uśmiechnęłam się. Chłopak odwzajemnił uśmiech pokazując rząd białych i równych zębów. I tak minęła mi reszta lekcji angielskiego. Harry okazał się być całkiem miły, bardzo go polubiłam i wydaję się mi, że on mnie też. Pod koniec lekcji nieoczekiwanie do klasy wpadł blondyn z niebieskimi oczami, torbą na ramieniu i bluzą w ręce.
- Dzień dobry przepraszam za spóźnienie.-powiedział i przeniósł swój wzrok na mnie, a potem Harrego, który uśmiechał się od ucha do ucha.
-Ooo... Horan, a jednak raczyłeś się zjawić.-spiorunowała go pani Lewis
-Tak,przepraszam, ale coś mnie zatrzymało- tłumaczył się blondyn
-Jasne już ja znam te twoje wymówki. Siadaj już na miejsce-rzekła nauczycielka. Jednak zanim Horan zrobił krok zadzwonił dzwonek, wszyscy wstali i zaczęli wychodzić z klasy.
Na korytarzu podeszła do mnie Gemm.
-I jak ci się siedziało z moim bratem? Widziałam, że całą lekcje gadaliście-rzekła
- Tak i wiesz co , twój brat jest całkiem miły-Szeroko się uśmiechnęłam
-Co? Mój brat dla kogoś miły, niemożliwe, sorki Stella, ale chyba "miły" pomyliło ci się z chamski-stwierdziła.
-Nie, dlaczego? Twój brat naprawdę jest miły-zdziwiłam się
-Nie, to niemożliwe Harry nie jest miły, Harry jest chamski, arogancki i bezczelny, ale nie miły.- mówiła Gemma
-Nie Gemm, twój brat naprawdę jest fajny, polubiłam go.- mimowolnie się uśmiechnęłam
-Polubiłaś mojego brata. Hym... dziwne, ale już mniejsza o to chodź przedstawie ci moją paczkę-powiedziała Gem i złapała mnie za rękę. Chwile później stałyśmy już przy grupce ludzi
-Hej. To jest Stella- przedstawiła mnie.
-Stella to jest Bidget, Caroline- wskazała na dwie dziewczyny, które na angielskim siedziały przede mną i Stylesem.
-Hej ja jestem Caroline- podała mi rękę brunetka o pięknych, dużych czarnych oczach, troszkę wyższa ode mnie.
- A, ja Bidget- rzekła niższa ode mnie blondynka z niebieskimi oczami.
-To Matt- kontynuowała Gemma pokazując ręką na blondyna.
-A to Philip-pokazała na bruneta.
-Cześć-powiedzieli obaj
-Cześć- odpowiedziałam
- Jesteś bardzo ładna wiesz? Może wybierzesz się z nami po szkole do naszej ulubionej kawiarni-zaproponował Matt
-Dziękuje. Bardzo chętnie- uśmiechnęłam się. Nagle między nas wdarł się Cody i pociągnął mnie mocno za rękę.
-Słyszałem, że przez ciebie wasza klasa śmiała się z Kim, to może teraz ja pośmieje się z ciebie co?-warknął i uderzył mną o ścianę, tak mocno, że książki wypadły mi z rąk.
-yyy... ja ...ten...-przestraszyłam się. Moje serce waliło jak szalone, a ja zaczęłam się jąkać się mając nadzieje, że Matt zareaguje. Jednak nic takiego się nie działo, Matt stał po prostu i przyglądał się wszystkiemu.Na szczęście w porę pojawił się Harry, który z całej siły szarpnął Cody'ego za ramie tak, że ten odwrócił się twarzą w jego stronę.
-Zostaw ją!- krzyknął
-Nie!Odwal się!.-warknął mój kuzyn
-Odwale się jak ją zostawisz.-rzekł Styles.
-Nie zostawię jej, a ty dostaniesz jak się nie odwalisz- zagroził Cody
-Chcesz się bić.Nie ma sprawy - odpowiedział Styles i zadał Cody'emu prawego sierpowego , po którym ten upadł na ziemie-I co dalej chcesz się bić?-twarz Stylesa była bardzo poważna.
-Jeszcze pożałujesz - od groził się mój kuzyn, który właśnie wstawał z ziemi.
-Ta... już się boje- zakpił Harry i podszedł do mnie.-Nic ci nie jest? -zapytał, podniósł moje książki i czule spojrzał na moją rękę, która była czerwona.
-Tak, wszystko w porządku- powiedziałam i wzięłam od niego książki.
-To dobrze.Nie przejmuj się nim, to słabeusz-uśmiechnął się loczek.
-Chyba masz racje- czemu to powiedziałam mój kuzyn nie był słaby, wiem jak mocno potrafi uderzyć.- Yyy... Harry!-krzyknęłam nagle, gdy ten odchodził w stronę swoich kumpli.
-Tak- Styles znowu do mnie podszedł.
-Dziękuje-powiedziałam nieśmiale.
-Gdybyś jeszcze kiedyś miała jakikolwiek problem to pamiętaj...- uśmiechnął się i zbliżył głowę do mojego ucha-... Że zawsze ci pomogę, albo chociaż spróbuje ci pomóc.-Powiedział szeptem i odszedł w stronę kumpli, który czekali na niego kawałek dalej. W tej samej chwili podeszła do mnie Gemma
-Stella nic ci nie jest- powiedziała zdenerwowana
-Nie wszystko w porządku-odparłam
- To dobrze chodźmy do klasy- rzekła, gdy zadzwonił dzwonek
-Okey- przytaknęłam i ruszyłam za nią
Do klasy weszłyśmy ostatnie, wszyscy siedzieli już na swoich miejscach. Ruszyłam w stronę swojego miejsca, gdzie siedział już Styles i szeroko się do mnie uśmiechał, po drodze zauważyłam pewną zmianę Caroline siedziała z blondynem, który spóźnił się na pierwszą lekcje ,a nie z Bidget nie zastanawiając się dłużej usiadłam obok Harrego.
-Cześć jestem Naill Horan- uśmiechnął się.
-Cześć jestem Stella Rowan- też się uśmiechnęłam i spojrzałam na patrzącą na mnie Caroline.
-Dlaczego nie siedzisz z Bidget- zapytałam
-Przez Nailla- popatrzyła na blondyna
- Kazałem się jej przesiąść, bo od dzisiaj na siedzę z Care czy się jej podoba czy nie- rzekł i popatrzył w jej stronę.
-Nie martw się o nią, będzie siedzieć z Sam- wyjaśniła
-Czy kawiarnia dalej jest aktualna- zadałam pytanie
-Tak, ale Matt nie przyjdzie- obwieściła.
-Dlaczego?- Zainteresowałam się
-Przypomniał sobie, że po szkole jednak musi coś załatwić i nie może przyjść- oznajmiła
-Ciota- wtrącił się Harry
-Harry przestań- skarciła go Care.
-Caro dobrze wiesz, że to prawda- rzekł.
-Niby dlaczego?- spytała
-Jak myślisz... Czemu nie przyjdzie Hymm...Bo jest ciotą i wstydzi się tego- powiedział chłopak
-Masz racje- poparł go Naill
-O matko..skończcie- przewróciła oczami dziewczyna
-Ale co mamy skończyć? - zdziwił się Horan
- No to, że teraz będzie jeden popierał drugiego, tak długo, aż nie przyznam wam racji- powiedziała Caroline. Widać dobrze się znają - pomyślałam
-No to lepiej, żebyś od razu przyznała nam racje to zaoszczędzimy czas.- oznajmił Styles i uśmiechnął się .
- No dobra macie racje, a teraz skupcie się na lekcji- rzekła zirytowana i odwróciła się do przodu. Naill uczynił to samo. Reszta lekcji minęła bardzo szybko, a ja jeszcze lepiej poznałam Harrego.
***
Po szkole ja, Caro, Gemm i reszta paczki poszliśmy do na umówione spotkanie w kawiarni, gdzie lepiej się poznaliśmy i zaprzyjaźniliśmy szczególny kontakt złapałam z Caroline, z którą najlepiej się dogadywałam. Wszyscy świetnie się bawiliśmy.
Hejka! :)
Chce przeprosić za zakończenie, które nie wyszło:(... i za wszystkie błędy.
Co do rozdziało to nie wiem taki sobie, ale dopiero zaczynam i myślę, że z czasem będzie lepiej.
Postaram się, aby nowy rozdział pojawiał się raz w tygodniu, ale nie obiecuję.
Kocham i pozdrawiam <3 :3
Następnego dnia wstałam dosyć wcześnie, nie chciałam pierwszego dnia spóźnić się do szkoły. Wyjęłam z szafy ulubione czarne poszarpane rurki , czerwoną bokserkę i czarno czerwoną koszule w kratę. To połączenie od zawsze było moim ulubionym.Zeszłam na dół, gdzie zastałam pustą kuchnie. Zrobiłam sobie śniadanie i poszłam do jadalni. Jedząc zastanawiałam się jak będzie wyglądał mój pierwszy dzień w szkole, czy mnie tam zaakceptują, czy znajdę przyjaciół... Z rozmyślań wyrwała mnie ciotka
- Oo jak dobrze cię widzieć, przygotuj śniadanie. Najlepiej omlety. - powiedziała i zawołała moje kuzynostwo.
- Dobrze.- przytaknęłam i zajęłam się pracą. Kilka minut później jedzenie było gotowe, więc zaniosłam je do jadalni, gdzie wszyscy czekali.
- No nareszcie, ile można czekać- Skarcił mnie Cody. Nic nie odpowiedziałam tylko udałam się do swojego pokoju wziąć plecak oraz sprawdzić czy spakowałam dobre książki. Jeszcze raz spojrzałam na plan lekcji, który szkoła wcześniej nam przesłała.
- Hymm... Na pierwszej lekcji mamy angielski w sali 117 z panią Lewis. Ona jest wychowawczynią mojej nowej klasy.Ciekawe czy jest miła- pomyślałam i spojrzałam na telefon była godzina 7:45. Szybko wzięłam plecak i zeszłam na dół Cody i Kim byli już gotowi do wyjścia, toteż złapałam swój płaszcz i udaliśmy się na przystanek, który znajdował się 10 min od naszego domu. Całą drogę milczeliśmy. Na przystanku nie musieliśmy długo czekać, autobus szybko nadjechał. Gdy wsiedliśmy wszystkie oczy patrzyły w naszą stronę, pośpiesznie zajęliśmy wolne miejsca, oczywiście ja siedziałam sama. Na kolejnym przystanku wsiadła dziewczyna, która zajęła wolne miejsce obok mnie.
- Hej, jesteś nowa?- zapytała wesołym głosem.
- Tak- odpowiedziałam nieśmiało.
-Miło mi cię poznać. Nazywam się Gemma Styles. A ty?- ponownie zapytała uśmiechnięta.
-Hej, ja jestem Stella Rowan- powiedziałam i również lekko się uśmiechnęłam.
- Wiesz już, do której klasy będziesz chodzić?- zagadnęła Gemma.
- Um... Tak. Pani Lewis będzie moją wychowawczynią.-odrzekłam
-To świetnie się składa, będziemy razem w klasie- jej uśmiech stał się jeszcze większy. Niestety naszą
pogawędkę przerwał odgłos zatrzymującego się autobusu.
- No to jesteśmy-powiedziała Gemma wstając.- Trzymaj się blisko mnie, nasza szkoła jest wielka.- dodała. Kiwnęłam głową.
***
Do klasy weszłyśmy równo z nauczycielką, która poprosiła mnie i moją kuzynkę na środek.
-To są Stella i Kim.- przedstawiła nas.- Od dziś będą z wami chodzić do klasy. Specjalnie dla was dostawiliśmy ławkę, ale jesteście nowe i na początku możecie się tutaj nie odnaleźć, więc nie będziecie siedzieć razem.-gdy usłyszałam te słowa od razu mi ulżyło- Tak się złożyło, że dzisiaj brakuje dwóch osób, a więc wy zajmiecie ich miejsca. - kontynuowała nauczycielka.- Stella ty usiądziesz obok Gemmy- na mojej twarzy od razu pojawił się śmiech. Spojrzałam na Gem, ona też się uśmiechała.
-Cooo?!!- rozległ się głośny protest. Oczy wszystkich skierowały się w stronę chłopaka, który siedział sam.
-Styles co ci się znów nie podoba- zapytała pani Lewis, przewracając oczami.
-To nie sprawiedliwe!- protestował chłopak.
- Co jest nie sprawiedliwe?- ponownie zadała pytanie nauczycielka
- To, że moja siostra zawsze ma lepiej!- oburzył się.
-Jak to ma lepiej?- spytała kobieta.
-No, dlaczego ja muszę siedzieć z tym czymś- wskazał na Kim, a cała klasa wybuchła śmiechem, ja też nie mogłam się powstrzymać i również zaczęłam się śmiać- A moja siostra z taką super laską.-dokończył i zerknął w moją stronę, gdy klasa wreszcie przestała się śmiać.Nasz wzrok się spotkał, a ja poczułam, że moje policzki oblewają wielkie rumieńce, szybko odwróciłam głowę w przeciwną stronę i wtedy zobaczyłam wyraz twarzy Kim, jeszcze nigdy nie widziałam, żeby była taka wściekła, od razu przestałam się uśmiechać, a moje rumieńce zniknęły w mgnieniu oka.
-Proszę Pani, nie mam zamiaru z nim siedzieć skoro on mnie obraża- oznajmiła zdenerwowana.
- Dobrze, zamień się miejscem ze swoją kuzynką. - rzekła nauczycielka. Wstałam i posłusznie zajęłam miejsce Kim. Gdy się mijałyśmy szturchnęła mnie łokciem, tak, że upuściłam książki. Schyliłam się, aby je podnieść, a ona stanęła w miejscu licząc, iż tym razem klasa będzie śmiała się ze mnie. Jednak nic takiego się nie stało, wszyscy czekali na reakcję chłopaka, który wcześniej drwił z Kim. Jego mina była bardzo poważna, posępnie patrzył na moja kuzynkę, która siedziała już obok Gemmy. Chwilę później, ja również zajęłam swoje miejsce.
-Cześć jestem Harry Styles.- chłopak uśmiechnął się do mnie.
-Cześć, A ja Stella. Miło cię poznać- również uśmiechnęłam się nie śmiało.
-Więc... Skąd jesteś i czy ona naprawdę jest twoją kuzynką?- zadał pytanie.
-Przejechałam z Santa Rosa, to takie małe miasteczko w Kalifornii i.tak ona jest moją kuzynką -wyjaśniłam.
-I chciałaś się tu przenieść?-nie dowierzał Harry.
-W sumie to nie miałam wyjścia, moja ciotka dostała awans w pracy, z którym wiązała się przeprowadzką
tutaj.-odpowiedziałam
-Ciotka? A co na to twoi rodzice?- zapytał Styles
- Moi rodzice nie żyją, zginęli w wypadku, gdy miałam 9 lat- posmutniałam
- Oh, przepraszam- powiedział zakłopotany chłopak
-Nic nie szkodzi. Pogodziłam się już z tym, że więcej ich nie zobaczę.-Próbowałam być silna, ale na samą myśl o nich łzy napłynęły mi do oczu.
-Ym... masz jakieś rodzeństwo?-zmienił temat Harry widząc łzy w moich oczach.
-yyyy... Co? Nie, nie mam rodzeństwa , ale starszego o rok kuzyna nazywa się Cody i również chodzi do tej samej szkoły.-odrzekłam.
-Ja mam siostrę, Gemmę-powiedział
-Jejku, ale ci zazdroszczę. Ja też chciałabym mieć siostrę- uśmiechnęłam się. Chłopak odwzajemnił uśmiech pokazując rząd białych i równych zębów. I tak minęła mi reszta lekcji angielskiego. Harry okazał się być całkiem miły, bardzo go polubiłam i wydaję się mi, że on mnie też. Pod koniec lekcji nieoczekiwanie do klasy wpadł blondyn z niebieskimi oczami, torbą na ramieniu i bluzą w ręce.
- Dzień dobry przepraszam za spóźnienie.-powiedział i przeniósł swój wzrok na mnie, a potem Harrego, który uśmiechał się od ucha do ucha.
-Ooo... Horan, a jednak raczyłeś się zjawić.-spiorunowała go pani Lewis
-Tak,przepraszam, ale coś mnie zatrzymało- tłumaczył się blondyn
-Jasne już ja znam te twoje wymówki. Siadaj już na miejsce-rzekła nauczycielka. Jednak zanim Horan zrobił krok zadzwonił dzwonek, wszyscy wstali i zaczęli wychodzić z klasy.
Na korytarzu podeszła do mnie Gemm.
-I jak ci się siedziało z moim bratem? Widziałam, że całą lekcje gadaliście-rzekła
- Tak i wiesz co , twój brat jest całkiem miły-Szeroko się uśmiechnęłam
-Co? Mój brat dla kogoś miły, niemożliwe, sorki Stella, ale chyba "miły" pomyliło ci się z chamski-stwierdziła.
-Nie, dlaczego? Twój brat naprawdę jest miły-zdziwiłam się
-Nie, to niemożliwe Harry nie jest miły, Harry jest chamski, arogancki i bezczelny, ale nie miły.- mówiła Gemma
-Nie Gemm, twój brat naprawdę jest fajny, polubiłam go.- mimowolnie się uśmiechnęłam
-Polubiłaś mojego brata. Hym... dziwne, ale już mniejsza o to chodź przedstawie ci moją paczkę-powiedziała Gem i złapała mnie za rękę. Chwile później stałyśmy już przy grupce ludzi
-Hej. To jest Stella- przedstawiła mnie.
-Stella to jest Bidget, Caroline- wskazała na dwie dziewczyny, które na angielskim siedziały przede mną i Stylesem.
-Hej ja jestem Caroline- podała mi rękę brunetka o pięknych, dużych czarnych oczach, troszkę wyższa ode mnie.
- A, ja Bidget- rzekła niższa ode mnie blondynka z niebieskimi oczami.
-To Matt- kontynuowała Gemma pokazując ręką na blondyna.
-A to Philip-pokazała na bruneta.
-Cześć-powiedzieli obaj
-Cześć- odpowiedziałam
- Jesteś bardzo ładna wiesz? Może wybierzesz się z nami po szkole do naszej ulubionej kawiarni-zaproponował Matt
-Dziękuje. Bardzo chętnie- uśmiechnęłam się. Nagle między nas wdarł się Cody i pociągnął mnie mocno za rękę.
-Słyszałem, że przez ciebie wasza klasa śmiała się z Kim, to może teraz ja pośmieje się z ciebie co?-warknął i uderzył mną o ścianę, tak mocno, że książki wypadły mi z rąk.
-yyy... ja ...ten...-przestraszyłam się. Moje serce waliło jak szalone, a ja zaczęłam się jąkać się mając nadzieje, że Matt zareaguje. Jednak nic takiego się nie działo, Matt stał po prostu i przyglądał się wszystkiemu.Na szczęście w porę pojawił się Harry, który z całej siły szarpnął Cody'ego za ramie tak, że ten odwrócił się twarzą w jego stronę.
-Zostaw ją!- krzyknął
-Nie!Odwal się!.-warknął mój kuzyn
-Odwale się jak ją zostawisz.-rzekł Styles.
-Nie zostawię jej, a ty dostaniesz jak się nie odwalisz- zagroził Cody
-Chcesz się bić.Nie ma sprawy - odpowiedział Styles i zadał Cody'emu prawego sierpowego , po którym ten upadł na ziemie-I co dalej chcesz się bić?-twarz Stylesa była bardzo poważna.
-Jeszcze pożałujesz - od groził się mój kuzyn, który właśnie wstawał z ziemi.
-Ta... już się boje- zakpił Harry i podszedł do mnie.-Nic ci nie jest? -zapytał, podniósł moje książki i czule spojrzał na moją rękę, która była czerwona.
-Tak, wszystko w porządku- powiedziałam i wzięłam od niego książki.
-To dobrze.Nie przejmuj się nim, to słabeusz-uśmiechnął się loczek.
-Chyba masz racje- czemu to powiedziałam mój kuzyn nie był słaby, wiem jak mocno potrafi uderzyć.- Yyy... Harry!-krzyknęłam nagle, gdy ten odchodził w stronę swoich kumpli.
-Tak- Styles znowu do mnie podszedł.
-Dziękuje-powiedziałam nieśmiale.
-Gdybyś jeszcze kiedyś miała jakikolwiek problem to pamiętaj...- uśmiechnął się i zbliżył głowę do mojego ucha-... Że zawsze ci pomogę, albo chociaż spróbuje ci pomóc.-Powiedział szeptem i odszedł w stronę kumpli, który czekali na niego kawałek dalej. W tej samej chwili podeszła do mnie Gemma
-Stella nic ci nie jest- powiedziała zdenerwowana
-Nie wszystko w porządku-odparłam
- To dobrze chodźmy do klasy- rzekła, gdy zadzwonił dzwonek
-Okey- przytaknęłam i ruszyłam za nią
Do klasy weszłyśmy ostatnie, wszyscy siedzieli już na swoich miejscach. Ruszyłam w stronę swojego miejsca, gdzie siedział już Styles i szeroko się do mnie uśmiechał, po drodze zauważyłam pewną zmianę Caroline siedziała z blondynem, który spóźnił się na pierwszą lekcje ,a nie z Bidget nie zastanawiając się dłużej usiadłam obok Harrego.
-Cześć jestem Naill Horan- uśmiechnął się.
-Cześć jestem Stella Rowan- też się uśmiechnęłam i spojrzałam na patrzącą na mnie Caroline.
-Dlaczego nie siedzisz z Bidget- zapytałam
-Przez Nailla- popatrzyła na blondyna
- Kazałem się jej przesiąść, bo od dzisiaj na siedzę z Care czy się jej podoba czy nie- rzekł i popatrzył w jej stronę.
-Nie martw się o nią, będzie siedzieć z Sam- wyjaśniła
-Czy kawiarnia dalej jest aktualna- zadałam pytanie
-Tak, ale Matt nie przyjdzie- obwieściła.
-Dlaczego?- Zainteresowałam się
-Przypomniał sobie, że po szkole jednak musi coś załatwić i nie może przyjść- oznajmiła
-Ciota- wtrącił się Harry
-Harry przestań- skarciła go Care.
-Caro dobrze wiesz, że to prawda- rzekł.
-Niby dlaczego?- spytała
-Jak myślisz... Czemu nie przyjdzie Hymm...Bo jest ciotą i wstydzi się tego- powiedział chłopak
-Masz racje- poparł go Naill
-O matko..skończcie- przewróciła oczami dziewczyna
-Ale co mamy skończyć? - zdziwił się Horan
- No to, że teraz będzie jeden popierał drugiego, tak długo, aż nie przyznam wam racji- powiedziała Caroline. Widać dobrze się znają - pomyślałam
-No to lepiej, żebyś od razu przyznała nam racje to zaoszczędzimy czas.- oznajmił Styles i uśmiechnął się .
- No dobra macie racje, a teraz skupcie się na lekcji- rzekła zirytowana i odwróciła się do przodu. Naill uczynił to samo. Reszta lekcji minęła bardzo szybko, a ja jeszcze lepiej poznałam Harrego.
***
Po szkole ja, Caro, Gemm i reszta paczki poszliśmy do na umówione spotkanie w kawiarni, gdzie lepiej się poznaliśmy i zaprzyjaźniliśmy szczególny kontakt złapałam z Caroline, z którą najlepiej się dogadywałam. Wszyscy świetnie się bawiliśmy.
Hejka! :)
Chce przeprosić za zakończenie, które nie wyszło:(... i za wszystkie błędy.
Co do rozdziało to nie wiem taki sobie, ale dopiero zaczynam i myślę, że z czasem będzie lepiej.
Postaram się, aby nowy rozdział pojawiał się raz w tygodniu, ale nie obiecuję.
Kocham i pozdrawiam <3 :3
sobota, 8 listopada 2014
Prolog
Hej każdy ma jakąś historie prawda??Jeśli chcesz poznać moją to zapraszam :)
No więc Nazywam się Stella Rowan mam 17 lat i do tej pory mieszkałam w małym miasteczku w USA z ciocią Kristen , jej córką 17-letnią Kim oraz 18-letnim synem Cody'm.Moi rodzice zginęli w wypadku samochodowym, gdy miałam 9 lat, to właśnie wtedy musiałam zamieszkać z ciocia, która nigdy specjalnie za mną nie przepadała, a tym bardziej moje kuzynostwo. Nie przejmowałam się tym do póki żyli rodzice jednak, po ich śmierci wszystko się zmieniło. Gdy się przeprowadziłam moje życie legło w gruzach. Bardzo przeżyłam śmierci rodziców kochałam ich nad wszystko zawsze byli przy mnie, wspierali mnie... Lecz wystarczył jeden nieostrożny moment, jeden pijak na drodze, by to wszystko się skończyło, wszystko co miałam najlepsze w życiu przepadło i zaczął się mój koszmar.
Po przeprowadzce od razu przekonałam się, że świat nie jest taki kolorowy jak sądziłam. Ciotka kazała mi ciężko pracować a Kim i Cody w cale mi nie pomagali, wręcz przeciwnie drwili ze mnie i często dochodziła do aktów przemocy zarówno z ich strony jak i ciotki. Często zdarzały się sytuacje, przez które nie chodziłam do szkoły, ponieważ nie byłam w stanie się ruszyć. Co noc płakałam, nie tyle z bólu co z tęsknoty i smutku. Nikomu nie mówiłam co dzieje się u mnie w domu, ponieważ bałam się ciotki. Gdy miałam 15-16 lat niekiedy uciekałam chciałam po prostu zapomnieć. Niestety gdy tylko wracałam czekała na mnie ciotka i Cody, który był bezlitosny w stosunku do mnie, Kim miała trochę więcej ludzkich uczuć, ona mnie nie biła, lecz tylko wyzywała. Mój pokój stał się moja celą, w której spędzałam zazwyczaj kilka dniu po powrocie z ucieczki.Wtedy zrozumiałam dlaczego wujek odszedł od ciotki rok po ślubie.
Jednak pewnego dnia dnia los się do mnie uśmiechnął i ciotka awansowała i musieliśmy się przenieść do Anglii a dokładnie do Holmes Chapels. Miałam nadzieje, że tam odnajdę spokój, że w końcu uwolnię się od złej ciotki oraz jej dzieci w końcu za kilka miesięcy są moje 18 urodziny skończę szkołę, pójdę na studia i będę wolna... Wiem, że rodzice przed śmiercią specjalnie dla mnie założyli konto, na które regularnie wpłacali pieniądze, abym mogła pójść na studia. Owe konto będzie do mojej dyspozycji, gdy skończę 18 lat już nie mogę się doczekać:)
Ale czy wszystko pójdzie po mojej myśli, czy ciotka pokrzyżuje mi plany, albo ktoś inny stanie na mojej drodze tego dowiesz się niebawem :)
No więc Nazywam się Stella Rowan mam 17 lat i do tej pory mieszkałam w małym miasteczku w USA z ciocią Kristen , jej córką 17-letnią Kim oraz 18-letnim synem Cody'm.Moi rodzice zginęli w wypadku samochodowym, gdy miałam 9 lat, to właśnie wtedy musiałam zamieszkać z ciocia, która nigdy specjalnie za mną nie przepadała, a tym bardziej moje kuzynostwo. Nie przejmowałam się tym do póki żyli rodzice jednak, po ich śmierci wszystko się zmieniło. Gdy się przeprowadziłam moje życie legło w gruzach. Bardzo przeżyłam śmierci rodziców kochałam ich nad wszystko zawsze byli przy mnie, wspierali mnie... Lecz wystarczył jeden nieostrożny moment, jeden pijak na drodze, by to wszystko się skończyło, wszystko co miałam najlepsze w życiu przepadło i zaczął się mój koszmar.
Po przeprowadzce od razu przekonałam się, że świat nie jest taki kolorowy jak sądziłam. Ciotka kazała mi ciężko pracować a Kim i Cody w cale mi nie pomagali, wręcz przeciwnie drwili ze mnie i często dochodziła do aktów przemocy zarówno z ich strony jak i ciotki. Często zdarzały się sytuacje, przez które nie chodziłam do szkoły, ponieważ nie byłam w stanie się ruszyć. Co noc płakałam, nie tyle z bólu co z tęsknoty i smutku. Nikomu nie mówiłam co dzieje się u mnie w domu, ponieważ bałam się ciotki. Gdy miałam 15-16 lat niekiedy uciekałam chciałam po prostu zapomnieć. Niestety gdy tylko wracałam czekała na mnie ciotka i Cody, który był bezlitosny w stosunku do mnie, Kim miała trochę więcej ludzkich uczuć, ona mnie nie biła, lecz tylko wyzywała. Mój pokój stał się moja celą, w której spędzałam zazwyczaj kilka dniu po powrocie z ucieczki.Wtedy zrozumiałam dlaczego wujek odszedł od ciotki rok po ślubie.
Jednak pewnego dnia dnia los się do mnie uśmiechnął i ciotka awansowała i musieliśmy się przenieść do Anglii a dokładnie do Holmes Chapels. Miałam nadzieje, że tam odnajdę spokój, że w końcu uwolnię się od złej ciotki oraz jej dzieci w końcu za kilka miesięcy są moje 18 urodziny skończę szkołę, pójdę na studia i będę wolna... Wiem, że rodzice przed śmiercią specjalnie dla mnie założyli konto, na które regularnie wpłacali pieniądze, abym mogła pójść na studia. Owe konto będzie do mojej dyspozycji, gdy skończę 18 lat już nie mogę się doczekać:)
Ale czy wszystko pójdzie po mojej myśli, czy ciotka pokrzyżuje mi plany, albo ktoś inny stanie na mojej drodze tego dowiesz się niebawem :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
